Fronda.pl: Kto Pana zdaniem może stać za zamachem na Newski Expres?

Prof. Włodzimierz Marciniak: Z jednej strony mamy informacje o tym, że zamachu dokonała rosyjska grupa nacjonalistyczna Kombat 18. Media mówią o drugiej podejrzanej grupie – islamskich terrorystach z Czeczenii. Ale organy prowadzące śledztwo w tej sprawie wskazują na trop kaukaski, a konkretnie na terrorystyczne bojówki z Inguszetii. Trzy dni temu przed tym zamachem złapano mężczyznę, którego oskarżono o zamach przeprowadzony dwa lata temu. Celem także wówczas był Newski Expres. Wydaje się, że milicja pójdzie za tym tropem kaukaskim.

Co zamachowcy chcieli przez to osiągnąć?

Gdyby za wykolejeniem pociągu stali rosyjscy nacjonaliści, pokazywałoby to, że nie tylko obrzeża kraju toczy jakaś gangrena, nad którą rządzący za bardzo nie mogą zapanować.

Z kolei celem kaukaskich, inguskich terrorystów może być zademonstrowanie swojej siły. Wcześniej pokazali oni, że są zdolni do dużych zamachów i mają ku temu odpowiednie zaplecze. A tej akcji nie mogła przeprowadzić jakaś mała grupa. Trzeba było się tutaj wykazać doświadczeniem i przygotowaniem.

Ale nikt z Inguszów się nie przyznał?

I to jest pewna słabość tej hipotezy, która otwiera kolejną wersję. Wszystko wskazuje na to, że za wysadzeniem pociągu może stać ktoś nieznany. Rosja jest zastraszana przez kogoś nieznanego, kto pokazuje, jaki jest silny.

W pociągu jechało kilka ważnych osób z Petersburga. Zginął m. in. szef rosyjskich rezerw federalnych. Może to być sygnał wysłany właśnie do elit: Zobaczcie, możemy was dopaść w każdej chwili.

Powiedział Pan, że dwa lata temu celem terrorystów również był Newski Expres.

Tak. I co więcej, niedzielny zamach był przeprowadzony niemal w tym samym miejscu. A władze od tego czasu nic nie zrobiły. To miejsce nie zostało zbadane, nie zapewniono nad nim jakiegoś nadzoru. Wagony Newskiego nie zostały nawet wyposażone w apteczki do pierwszej pomocy. Widzimy tutaj fatalny stan bezpieczeństwa kraju.

Tym bardziej, że w ostatnim czasie mamy w Rosji do czynienia ze wzrostem przemocy.

Ostatnio w prasie pojawiła się też cała seria artykułów o nadużywaniu przemocy przez milicjantów. Doszło nawet do tego, że szef rosyjskiego MSW, Raszid Nurgalijew, powiedział, że obywatele mogą się bronić przed milicjantami.

Eskalacja przemocy pokazuje, że stabilność państwa odchodzi w przeszłość. A stabilność była głównym celem Władimira Putina, którą chciał osiągnąć nawet za cenę ograniczenia swobód obywatelskich. Gdyby za wysadzenie pociągu odpowiadali rosyjscy nacjonaliści, można by mówić wtedy o wywieraniu presji na państwo, by w sposób zdecydowany zajęło się imigrantami. Może to być znak, że Rosja z pozycji imperium przechodzi na pozycje nacjonalistyczne.

 

Rozmawiał Mariusz Majewski

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »