Komunistyczna Partia Rosji zebrała 100 tysięcy podpisów w sprawie referendum w Moskwie. Chodzi o przywrócenie pomnika komunistycznego mordercy Feliksa Dzierżyńskiego na Plac Łubiański.

Rosjanie wciąż nie chcą pamiętać, że to właśnie oni byli największą ofiarą czerwonego terroru. I jak tu twierdzić, jak robiła to jeszcze niedawno „Gazeta Wyborcza” czy Platforma Obywatelska, że mamy do czynienia z narodem takim, jak inne?

Na Placu Łubiańskim dawniej mieściła się główna siedziba terrorystycznego KGB.

Jak podał zastępca przewodniczącego Komunistycznej Partii Rosji, podpisy pod referendum zbiera ponad 70 organizacji społecznych. To między innymi organizacje młodzieżowe, ekolodzy, przeciwnicy zabudowy miasta oraz takie organizacje jak Oficerowie Rosji, Weterani KGB oraz Dzieci Wojny.

100 tysięcy podpisów komuniści uzbierali bardzo szybko, bo swoją kampanię rozpoczęli 29 czerwca. Władze Moskwy zgodziły się wówczas na organizację referendum w sprawie przywrócenia pomnika zbrodniarza, pod warunkiem, że przynajmniej 146 tysięcy Moskwian pomysł poprze.

Olbrzymi, 11-tonowy pomnik Dzierżyńskiego zdemontowano w sierpniu 1991 roku podczas masowych demonstracji przeciwko puczowi Janajewa. Pomnik nadal istnieje, stojąc w parki sztuki Muzeon w rosyjskiej stolicy.

bjad/rzeczpospolita.pl