W 2017 roku Rosja planuje 80-krotny wzrost przewozów wojskowych na Białoruś. Wynika tak z danych ujawnionych przez rosyjski resort obrony danych dotyczących planowanych przetargów na ten właśnie rodzaj transportu kolejowego - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

W tym roku w przetargach była mowa o 50 wagonach ze sprzętem i/lub żołnierzami. W przyszłym, jak podaje "DGP", mają to być już... 4162 wagony. Teoretycznie mogą tłumaczyć to ćwiczenia Zapad, ostatni raz odbywające się w 2013 roku, kiedy Rosjanie ćwiczyli między innymi atak nuklearny na polską stolicę.

"DGP" wskazuje jednak, że tak radykalne zwielokrotnienie przewozów wojskowych może mieć inną przyczynę, niż manewry. Według dziennika Kreml planuje najprawdopodobniej wywarcie silniejszej presji na Mińsk, który w ocenie rosyjskiej zanadto zbliżył się do państw europejskich. Gazeta opisuje szereg działań propagandowych wymierzonych w Bialorusinów, na przykład na tle języka białoruskiego i rzekomego uciskania rosyjskojęzycznych czy też - znowuż rzekomego - utrudniania wystąpień Władimira Sołowjowa, przekonującego do idei wielkorosyjskiej.

Dziennikarz Michał Potocki przekonuje, że od trzech lat Kreml chce skłonić Łukaszenkę do zgody na umieszczenie nad Świsłocza rosyjskiej bazy wojskowej. Obecnie bowiem na terytorium białoruskim mieszczą się tylko dwa rosyjskie obiekty wojskowe, jednak dość niewielkie. Rosjanie myślą o poważnej bazie, Mińsk jednak wciąż stawia tamę. "DGP" przypuszcza, że w przyszłym roku zwiększą się rosyjskie naciski w tej sprawie.

Nie jest jasne, gdzie miałaby taka baza powstać. Pierwotnie mówiono o północno-zachodnich regionach, później - o południu kraju.

ol/Dziennik Gazeta Prawna, Forsal.pl