- Posłanie podpisane przez abp Józefa Michalika i patriarchę Cyryla I widziałabym przede wszystkim jako dokument w kontekście religijnym i moralnym. Ono mówi, że należy sobie wybaczać, ale nie oznacza ono zapomnienia krzywd, nie oznacza też chęci odwetu, który do niczego dobrego nie prowadzi.
Pojednanie jest zawsze dobre. Nie oznacza ono jednak usprawiedliwienia win. To, do czego można mieć zastrzeżenie to pewna równowaga wyrządzonych sobie wzajemnych krzywd. Nie było jej, choćby ze względu na to, że przez ostatnie kilak stuleci wschodni partner był zawsze silniejszy i jego imperialne dążenia były dla nas znacznie bardziej bolesne.
Przesłanie jest ważne dla polskich wyznawców prawosławia. Jest w niej duża grup Polaków mieszkających na Białorusi. Ważne też, aby nie utożsamiać prawosławia tylko z Rosją. To nie jest tak, że wszyscy mieszkający na wschód od Polski to tylko Rosjanie. Prawosławni są również Rumuni, Grecy, Bułgarzy, Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie, Polacy…
Podział na Podlasiu jest na prawosławnych i katolików, gdzie jest dużo mieszanych religijnie małżeństw. Jest tam cała masa stereotypów, lokalnych krzywd i uprzedzeń, bo było przecież przymusowe nawracanie na prawosławie, ale oni pomimo różnych zakrętów historii żyją razem, ich dzieci chodzą do tych samych szkół, a rodzice pracują w tych samych firmach. Przesłanie to też ważny krok w kierunku Rosjan, których wielu znam i sobie cenię – podkreśla Romaszewska.
Not. Jarosław Wróblewski

