Jak poinformowała PAP Agnieszka Romaszewska, dyrektor TV Biełsat do aresztu trafili Iryna Słaunikawa, przedstawicielka Biełsatu na Białorusi i jej mąż Alaksandr Łojka. Areszt przy ul. Akreścina – jak informuje dyrektorka telewizji - to ciesząca się złą sławą katownia, w której torturuje się więźniów, szczególnie tych politycznych.
Więźniowie w tym areszcie – wyjaśnia Romaszewska – są zmuszani do spania na gołych deskach. Dodatkową torturą jest to, że na ich oczach wynoszone są z celi materace.
- Był przypadek, że w celi, w której siedziały kobiety, został rozlany chlor (może to doprowadzić do obrzęku płuc i zgonu – " dodała.
Dyrektorka Biełsatu poinformowała, że szczególnie niepokojące jest to, że kobietę i jej męża zatrzymano wysiadających z samolotu, którym wracali z wakacji w Egipcie. Nie mają więc ze sobą ciepłych rzeczy a na Białorusi jest już dość ziomno.
Jak ocenia Romaszewska, na Białorusi obecnie jest już nie reżim, ale "terror, który można porównać z tym stalinowskim". "Tam można pójść siedzieć dosłownie za wszystko" - stwierdziła.
W białoruskich więzieniach przebywa obecnie 800 więźniów oficjalnie uznanych za politycznych, ale – jak dodała – "szacuje się, że w rzeczywistości jest to ponad tysiąc osób".
mp/pap
