Mocno pokazuje to wywiad z Romanem Giertychem na łamach „Gazety Wyborczej”. Były wicepremier mocno diagnozuje w nim rzeczywistość, skupia się na swoich fobiach wobec Kaczyńskiego i jasno pokazuje, że idea powołania nowego ugrupowania jest mu bardzo bliska.
- Jeśli na ulice Warszawy wychodzi ok. 50 tys. młodych ludzi i demonstruje pod takimi hasłami, to potwierdza moją tezę, że społeczeństwo polskie przesunęło się bardzo na prawo – podkreśla i dodaje, że „problem polega na tym, że jest w polskim społeczeństwie coraz większe pokolenie młodych ludzi, których do Platformy zraża lewicowość tego ugrupowania, prezentowana chociażby ostatnio przez Donalda Tuska. Tusk poszedł na konfrontację z Kościołem, co w konsekwencji powoduje, że z jednej strony mamy Platformę, która dla tych młodych ludzi jest nie do zaakceptowania ze względu na lewicowość, a z drugiej strony mamy PiS, który jest nie do zaakceptowania z innych kilku powodów – oznajmia.
Te powody to „religia smoleńska”, która – zdaniem Giertycha – jest dla większości młodych ludzi szaleństwem. - I w związku z tym nie mają tak naprawdę jakiejś swojej reprezentacji politycznej – zaznacza.
Co z tego wynika dla samego Giertycha? - Do Platformy raczej nie wstąpię, ale za jakiś czas mogą się pojawić sprzyjające warunki do budowania formacji prawicowej. I wtedy wziąłbym w tym udział – podkreśla. Fundamentem takiego ugrupowania ma być strach przed Kaczyńskim i „podpalaniem Polski” i więzieniami dla inaczej myślących. - Zamykanie nie wystarczy. To musi być poważniejsze działanie. Ja bym się nie śmiał W waszym przypadku może chodzić tylko o mataczenie, okłamywanie narodu, że zamachu nie było. To zaledwie pięć lat więzienia – mówi do dziennikarek „GW”, a sam uznaje, że z Adamem Michnikiem jest na liście dziesięciu pierwszych osób do zamknięcia.
Krokiem na drodze do takiego scenariusza może zaś być współpraca młodzieży narodowej z PiS. - Ale może być taka oto sytuacja: PiS wyprzedzi PO w wyborach parlamentarnych, jednak nie będzie miał większości i nie znajdzie koalicjanta. I prezydent powierza komuś z Platformy misję tworzenia rządu. Wtedy ruszą z akcją: oszukali nas, wygraliśmy wybory, nie rządzimy, Jarosław Kaczyński nie dostał misji tworzenia rządu. No i mają panie te 300 tysięcy ludzi na ulicach Warszawy. W związku z czym dla PiS tego typu środowisko, które potrafi przyprowadzić tak dużo ludzi, jest idealnym partnerem. I wtedy złamanie prezydenta taką manifestacją daje PiS władzę – mówi i ostrzega, że lidera PiS nie można lekceważyć. - PiS będzie rósł z powodów kryzysu ekonomicznego, znudzenia rządem, zmęczenia społeczeństwa, błędami tego rządu. I stąd ta jedność, którą w niedzielę zapoczątkował prezydent Komorowski swoim marszem 11 listopada, może być kluczem do zbudowania formuły społecznej, zdolnej przeciwstawić radykałom. Dlatego ten marsz miał naprawdę kolosalne znaczenie – mówi Giertych. A wywiad z nim jasno pokazuje, w jakim kierunku będzie teraz kształtowana scena polityczna.
TPT/Wyborcza.pl
