"Długie oczekiwanie na możliwość przejścia wokół Przylądka Horn i dalej Cieśniną Drake na Pacyfik okazało się ponad moje siły. Ciągłe zmiany  pogody i ciężkie warunki w tym rejonie okazały się nie do pokonania.

 

Warunki jakie spodziewane są dzisiejszej nocy i następnej doby to kolejna przeszkoda i zagrożenie dla jachtu i  dla mnie. Wobec kolejnych niekorzystnych prognoz pogody w tym rejonie, podjąłem decyzję o zakończeniu próby samotnego opłynięcia świata katamaranem pod wiatr." - mówi Roman Paszke.

 

Rzecznik rejsu Janusz Cieliszak powiedział, że kapitan nie miał możliwości zawinięcia do portu i doczekania tam poprawy warunków pogodowych, bo złamałby reguły rejsu. Zakładają one, że rejs dookoła świata powinien trwać non stop, bez żadnej pomocy, samotnie pod wiatr.

 

Dokonania i odwaga Romana Paszke są bezapelacyjne. Mądrość człowieka, polega również na tym, że mierzy swoje siły na zamiary. Kiedy wie, że należy odpuścić, bo siły natury okazują się po prostu silniejsze. Paszke mówi o tym szczerze. Wierzymy, że polski żeglarz nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, choć boli każda porażka. Życzymy powodzenia w następnych wyprawach.

 

Jarosław Wróblewski/blog.orange.pl