Rok Rodziny ma nowych bohaterów. Zostali nimi rodzice homoseksualnych dzieci wraz ze swoimi potomkami. Od jutra bowiem w pięciu największych polskich miastach zawisną billboardy promujące akcję „Rodzice, odważcie się mówić!”. Jej inicjatorem jest Kampania Przeciw Homofobii. Z przeprowadzonych przez nią badań wynika bowiem, że 41 proc. ludzi LGB (lesbijek, gejów i biseksualistów) ukrywa swoją orientację seksualną przed najbliższą rodziną.
Zastanawiam się, w czym jest problem? Że ukrywają swoją odmienność seksualną? A czym tu się chwalić?! Z czym obnosić? Naprawdę, nie wiem, na co komu ta wiedza. Zwykle jest tak, że jeśli Kościół wypowiada się na jakieś tematy związane ze sferą seksualną, to zarzuca mu się, że księża wchodzą ludziom do łóżka. A co robi Kampania Przeciw Homofobii?! Nie dość, że zagląda pod kołdry, to jeszcze każe się z tym publicznie obnosić!
Nie chcę używać zbyt mocnych słów, że to oswajanie z nienormalnością, czy dewiacją. Dewiacją jest jednak – i co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości – publiczne obnoszenie się ze swoją seksualnością i podnoszenie homoseksualizmu do rangi problemu natury politycznej. „Syn nauczył mnie, jak ważne jest być sobą”, „Moja córka nauczyła mnie odwagi” - przekonują bohaterzy postępowego świata. Serio? Odwagi? Bycia sobą? Czy może raczej wyzwolone dzieci zaraziły postępowością rodziców? Bo, skoro bycie homo jest cool, to przecież teraz do dobrego tonu będzie należało pochwalenie się kumplom, że ma się klawego starego, który akceptuje „odmienność”. I nikt mi nie powie, że czegoś takiego, jak moda czy promowanie homoseksualizmu nie ma. Byłam niedawno gościem jednego z programów w TVP Kultura, gdzie pan Jacek Poniedziałek wespół z prowadzącymi starał się mnie przekonać, że nie ma w Polsce reklamowania homoseksualizmu. Nie ma? A czym innym są plakaty, które wkrótce oszpecą polskie miasta?
To, że jestem przeciwna takim kampaniom, nie oznacza oczywiście, że byłabym za tym, aby rodzice odrzucali swoje dzieci o odmiennej orientacji seksualnej. Z pewnością, to zarówno dla nich, jak i dzieci jest trudna sytuacja, ale to nie oznacza, że mamy takie rzeczy promować. Bo to nie jest ani normalne, ani naturalne. I podobnego zdania jest prof. Krystyna Pawłowicz. „Molestowanie, tak to mogę powiedzieć. Jeśli ktoś oswaja mnie z czymś nienaturalnym, z czymś, co jest patologiczne, a dla wielu ludzi obrzydliwe, to uważam że to jest molestowanie” - powiedziała w TVN24, dodając, że akcja sieje zgorszenie.
Jeszcze większe zgorszenie i niesmak wywołuje fakt, że kampanię patronatem objęła pani Hanna Gronkiewicz-Waltz. Prezydent Warszawy drastycznie podwyższa na przykład ceny biletów komunikacji miejskiej, obcina fundusze na dożywianie dzieci, bo rzekomo w ratuszu brakuje kasy, ale na promowanie homoseksualizmu zawsze się znajdzie. - Ręce opadają, kiedy czytam, że w Polsce 800 tys. dzieci nie dojada każdego dnia, a tu urząd miasta hojnie wydaje pieniądze na tego rodzaju inicjatywy – skomentował w TVN24 Zbigniew Ziobro.
Z kampanii dumna jest jednak Wanda Nowicka, która podkreślała, że odmienna orientacja seksualna dzieci jest dla rodziców często sprawą bolesną i wstydliwą, i nie wiedzą, jak sobie z nią radzić. Od teraz będą już wiedzieć, bowiem KPH przeprowadzi cykliczne wykłady dla takich rodziców. Sęk w tym, że najprawdopodobniej nie dowiedzą się na nich, jak rzeczywiście pomóc swoim dzieciom. Zamiast tego lewaccy kreatorzy nowego świata będą im tłuc do głowy, jak mają bezgranicznie akceptować i tolerować każdą odmienność...
Marta Brzezińska
