Czy to możliwe? A może to tylko pobożne życzenia? Przedstawiamy pierwszą część naszej ankiety.
Tomasz P. Terlikowski (Redaktor Frondy, publicysta Wprost):
- Dogmatycznie i kanonicznie drogę do pojednania przygotował już Jan Paweł II przy udziale Bartłomieja I. Spór o filioque rozstrzygnął ostatecznie w encyklice „Dominus et vivificantem" orzekając, że w kwestii pochodzenia Ducha Świętego prawosławni mają rację - Duch pochodzi od Ojca, ale w kwestii posłania - pochodzi od Ojca i Syna. Jeśli chodzi o problem prymatu, tu podłoże przygotowali zarówno Jan Paweł II, jak i Joseph Ratzinger. Można by zastosować inny model zwierzchnictwa Rzymu niż w diecezjach łacińskich - rozwiązania sprzed schizmy, tak jak to jest ze wschodnimi Kościołami katolickimi (Maronici).
Istnieje natomiast dużo trudniejszy wymiar polityczny. Chociaż patriarcha Konstantynopola jest otwarty na dialog, to jego praktyczne możliwości są niewielkie. Musiałby o tym zadecydować Sobór, który swoją drogą prawosławni zwołują już 50 lat i nadal im się nie udało.
Patriarcha Cyryl jest w prawdzie ekumeniczny, ale jego osobiste poglądy nie mają tutaj większego znaczenia. Będzie on prawdopodobnie wzmacniał Cerkiew, a to wymaga - podobnie jak jednoczenie Cerkwi - oziębienia ekumenizmu. Problem leży więc po stronie samego prawosławia, które musiałoby orzec, kto mógłby o pojednaniu zadecydować. Ze strony Rzymu jest to jasne, natomiast po drugiej stronie dialogu jest Kijów, Moskwa, Serbia, w której konflikty religijne mieszają się z etnicznymi, Grecja z mnichami z góry Athos, którzy mogą zablokować nawet głos patriarchy. Tak więc prawosławni musieliby uporządkować swoje własne sprawy wewnętrzne i przeprowadzić reformę kanoniczną, z której potrzeby zdają sobie zresztą sprawę.
Ale nie takie rzeczy się działy i to nawet w tak krótkim czasie. Tym bardziej, że prawosławni coraz bardziej zdają sobie sprawę, że - jak naucza wiedeński metropolita Hilarion - świadectwo chrześcijan w kwestiach moralnych wymaga jedności.
Not. AJ
Tomasz Kwaśnicki (Redaktor Frondy, redaktor naczelny portalu Kresy.pl):
- Bez względu na to, czy to będzie rok 2054, czy 2154, przy zachowaniu obecnego układu politycznego nie ma szans na pojednanie katolicyzmu z prawosławiem. Najpierw musiałaby zmienić się sytuacja polityczna i stosunek państwa do kościoła w Rosji. Tymczasem właśnie teraz Cerkiew staje się coraz bardziej uzależniona od państwa.
Jest to stary problem prawosławia. Zmieniają się formy władzy, ale stosunek władzy do kościoła pozostaje ten sam. Od czasów Bizancjum postępował cezaropapizm. Kościół coraz bardziej uzależniał się od aparatu państwowego. Kiedy Piotr Wielki ustanowił nad Cerkwią oberprokuratora - była to właściwie likwidacja samodzielności Cerkwi, rządził już nie patriarcha a właściwie minister.
Ten proces intensyfikował się potem w carskiej Rosji. Po rewolucji październikowej Kościół jeszcze próbował odzyskać autonomię, ale było już za późno. Wkrótce kontrola nowych „czerwonych carów" stała się jeszcze silniejsza, a biskupów ustawiało KGB. W Rosji Putina dokonał się kolejny upadek Cerkwi - Kościół stał się podporą nowego samodzierżawia.
Tak też największym problemem na drodze do pojednania z Rzymem wydaje się być dla Cerkwi środowisko polityczne. Jeśli ono się nie zmieni - nie będzie nawet z kim rozmawiać.
Innym problemem jest - nazwijmy to - specyficzny wschodni partykularyzm. To wynoszenie odrębności liturgicznych, obyczajowych - przywiązania do takich rzeczy jak długie brody i sobotnie posty zamiast piątkowych - do rangi ważnych przeszkód w jedności z łacinnikami.
Dogmaty - Prymat Piotrowy, Niepokalane Poczęcie Maryi, filioque - to nie są tak naprawdę przeszkody teologiczne. Dla prawosławnych np. Niepokalane Poczęcie to jedynie opinia teologiczna i nie mają żadnego narzędzia, aby ją podważyć.
Cerkiew jest dodatkowo moralnie słaba. Praktykujących jest zaledwie kilkanaście procent Rosjan, wielu to raczej „prawosławni ateiści". Rzym nie staje więc do dialogu z silną wspólnotą. Rozmawia z marionetkowymi patriarchami i rachitycznym ludem.
Pomimo tego, co rozum podpowiada, że szybko takie pojednanie nie nastąpi, jestem człowiekiem nadziei i wierzę, że kiedyś do niego dojdzie. Przyczyny polityczne nie są przecież nieusuwalne. Jest w dodatku Trzecia Tajemnica Fatimska, która mówi, że Rosja się kiedyś nawróci.
Not. AJ
Kard. Walter Kasper (Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan):
- Przede wszystkim dialog w kwestiach społecznych, kulturowych, które są bardzo ważne dla przyszłości Europy. Musimy umacniać jej chrześcijańskie wartości. I na tym polu wszystkie Kościoły muszą ze sobą współpracować. Ale to nie wszystko. Cel ruchu ekumenicznego wykracza poza owe kwestie społeczne i kulturalne.
Pamiętając o przykazaniu Chrystusa, wiemy, że naszym celem musi być pełna jedność w wierze, sakramentach i apostolskiej posłudze. Teologiczne aspekty tej jedności są dyskutowane w komisji mieszanej, która reprezentuje wszystkie Kościoły prawosławne. Mamy nadzieję, że Cerkiew rosyjska będzie w stanie powrócić do dialogu.
Wiele zostało uczynione po obu stronach, aby ten powrót ułatwić. A zatem chcemy kontynuować nasze dzieło z nowym patriarchą. Myślę, że otwiera on nowy etap w historii rosyjskiej Cerkwi, a tym samym nowy etap naszego dialogu. Wielką zasługą Aleksego II było odbudowanie Cerkwi po okresie okrutnych prześladowań. Można wręcz mówić o prawdziwym odrodzeniu rosyjskiego prawosławia. Ale jak powiedział mi Aleksy II podczas naszego ostatniego spotkania w ubiegłym roku, nie wystarczy odbudować mury Cerkwi, trzeba odbudować jej duchowość.
I to, jak sądzę, będzie programem nowego patriarchy. On sam już to ogłosił. Duchowe, katechetyczne odrodzenie Cerkwi. Jeśli zechce, to my jesteśmy gotowi mu w tym pomóc. Mamy pewne doświadczenia na tym polu. (...) W świecie prawosławnym istnieją problemy, to jest oczywiste. My zazwyczaj nie ingerujemy w te sprawy. Staramy się jednak pomóc, skłaniać wszystkie strony do pojednania, ponieważ dążymy do jedności chrześcijan, a tym samym również do jedności naszych partnerów. Mamy nadzieję, że patriarcha będzie w stanie przezwyciężyć pewne napięcia, które pojawiły się w przeszłości.
Wyb. AJ, za: KAI
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

