Jak powiedziała Małgorzata Wassermann, w czasie spotkania z premierem uniemożliwiono jej zadawanie pytań, ponieważ nie było mikrofonów.

- Wyszłam ze spotkania w ramach protestu - oznajmiła. Wassermann stwierdziła też, że premier zachował się "skandalicznie". - Wygłaszał expose, nie odpowiadał na nasze merytoryczne pytania, nie uzyskałam żadnych odpowiedzi - dodała.

Również Ewa Kochanowska, wdowa po rzeczniku praw obywatelskich Januszu Kochanowskim, wyszła ze spotkania wzburzona. Próbowała się dowiedzieć od Donalda Tuska na temat sytuacji, w czasie której podczas publicznego wysłuchania w sprawie śledztwa smoleńskiego w Brukseli jej córka miała usłyszeć od litewskiego europosła, że być może jej życie jest zagrożone. Premier miał odpowiedzieć Kochanowskiej, że jej pytanie jest bezczelne.

Spotkanie u premiera rozpoczęło się w sobotę o godz. 11.00. Pojawiło się na nim niewielu przedstawicieli rodzin. Mimo że udział deklarowało 140 osób, do Kancelarii premiera przyjechało ich ok. 20-30. Jest to drugie spotkanie Tuska z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej. Pierwsze odbyło się 10 listopada.

Tuż przed rozpoczęciem spotkania Małgorzata Wassermann powiedziała dziennikarzom, że będzie pytała premiera o jego niedawne spotkanie z prezydentem Rosji Dimitrijem Miedwiediewem i ustalenia, jakie tam zapadły oraz o to, jakie są gwarancje, że współpraca polskich i rosyjskich prokuratorów będzie lepsza.

- Strona rosyjska zapewnia, że współpraca jest świetna, a my wiemy, że tak nie jest – zaznaczyła Wassermann.

Na godz. 15.00 rodziny ofiar zostały zaproszone przez parę prezydencką - Annę i Bronisława Komorowskich na spotkanie opłatkowe.

roja/Tvn24

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »