- Nie będziemy pytać o śledztwo, będziemy pytać o wszystkie inne okoliczności - mówiła przed spotkaniem Małgorzata Wassermann, córka zmarłego w katastrofie Zbigniewa Wassermanna.

Dodawała, że rodziny oczekują pełnej informacji o tym, jak wyglądał tragiczny dzień 10 kwietnia. - Do kogo i o której dotarła informacja o katastrofie, kto podejmował decyzje, ilu przedstawicieli państwa polskiego i jacy pojechali, w jakim terminie, jakie były uzgodnienia - wymieniała Małgorzata Wassermann. Powiedziała też, że chce zapytać szefa rządu, "czy premier odgrywa dzisiaj jakąś rolę w zakresie tego śledztwa".

- Członkowie rodzin ofiar katastrofy na środowym spotkaniu z premierem zadali mu mnóstwo drażliwych pytań - powiedział Paweł Deresz, mąż zmarłej w katastrofie smoleńskiej Jolanty Szymanek-Deresz, posłanki SLD. Według niego, członkowie rodzin pytali premiera i jego ministrów o sprawy dotyczące m.in. konwencji chicagowskiej, śledztwa, sekcji zwłok ofiar katastrofy dokonywanych bez udziału - jak mówili - polskich patologów.

Paweł Deresz powiedział w środę wieczorem, że pytania kierowane do Donalda Tuska były jednak formułowane w "niezwykle spokojny sposób". Jak relacjonował, w spotkaniu - oprócz premiera Donalda Tuska - wzięli udział ministrowie Ewa Kopacz, Michał Boni, Jerzy Miller i szef kancelarii premiera Tomasz Arabski. Zaznaczył, że spotkanie przebiega w "spokojnej, rzetelnej i dostojnej atmosferze".

Pozytywną atmosferę spotkania podkreślała też Małgorzata Wassermann. Dodała, że wzrasta w niej nadzieja na to, że wątpliwości i pytania przedstawicieli rodzin ofiar doczekają się odpowiedzi. - Ja widzę otwartość ze strony rządu - powiedziała po spotkaniu z premierem.

Jednak zdania co do efektów spotkania z premierem są podzielone.

Beata Gosiewska oświadczyła dziennikarzom, że nie jest usatysfakcjonowana rozmową z premierem i ministrami. Dodała, nie udało jej się uzyskać deklaracji premiera, aby razem z ministrami zgłosili się - jako świadkowie - do prokuratury badającej okoliczności tragedii smoleńskiej. Zdaniem wdowy po Przemysławie Gosiewskim, takich spotkań z premierem powinno odbyć się dużo więcej, już od kwietnia.

Mec. Rafał Rogalski, przedstawiciel części rodzin smoleńskich, ocenił, że spotkanie odbyło się w miłej atmosferze, ale - jak zastrzegł - były też pewne incydenty. - Najważniejsza informacja to taka, że strona rządowa nigdy nie występowała do strony rosyjskiej w sprawie możliwości prowadzenia wspólnego śledztwa. Jest to informacja niezwykle przykra. Mamy bardzo duże opóźnienia w przekazywaniu materiału dowodowego i wiele komplikacji, których można było uniknąć, gdyby śledztwo było prowadzone na zasadzie wspólności - zaznaczył.

Z kolei Andrzej Melak, brat przewodniczącego Komitetu Katyńskiego Stefana Melaka, powiedział dziennikarzom, że premier upierał się, iż badanie katastrofy smoleńskiej w oparciu o konwencję chicagowską było najlepszym rozwiązaniem. - Duża część rodzin nie zgodziła się z tym - podkreślił Melak. Jego zdaniem, najczęściej w pytaniach rodzin kierowanych do premiera pojawiał się postulat przekazywania klarownych informacji o śledztwie smoleńskim.

Rodziny wystosowały do Donalda Tuska list, w którym wymieniały liczne wątpliwości w związku z katastrofą, identyfikacją ciał i sekcjami zwłok. Pod listem podpisali się przedstawiciele rodzin m.in. Andrzeja Błasika, Franciszka Gągora, Grażyny Gęsickiej, Przemysława Gosiewskiego, Janusza Kochanowskiego, Janusza Kurtyki, Stefana Melaka, Tomasza Merty, Aleksandry Natalli-Świat, Arkadiusza Protasiuka, Krzysztofa Putry, Sławomira Skrzypka, Aleksandra Szczygły, Anny Walentynowicz i Zbigniewa Wassermanna.

Kolejne spotkanie z premierem zaplanowano już wstępnie na 11 grudnia.

roja/Tvn24.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »