Na stronie internetowej Powiatowego Urzędu Pracy w Sosnowcu można znaleźć ogłoszenie, które zachęca do zostania rodzicem zastępczym. Tuż obok znajduje się informacja, ile można za to zarobić. Na nietypowy pomysł wpadł Krzysztof Haładus, radny z Sosnowca a jednocześnie przewodniczący komisji do spraw rozwiązania problemów adopcji oraz opieki zastępczej w mieście.
Dom dziecka w Sosnowcu jest przepełniony. Inne placówki opiekuńcze w mieście również. Radny Haładus rozwiązanie widzi w większej liczbie rodzin zastępczych. Aby zachęcić do tego mieszkańców Sosnowca, na stronie internetowej PUP umieścił informację o poszukiwaniu kandydatów na rodziców zastępczych. Tuż obok niej znalazło się szczegółowe wyliczenie ile pieniędzy dostanie rodzina, która zdecyduje się przygarnąć dziecko. Niespokrewnione rodziny zastępcze mogą też dodatkowo liczyć na wsparcie z budżetu miasta w wysokości 500 złotych na dziecko oraz 565 złotych pensji dla rodzica.
- Takie ogłoszenie może sugerować, że przygarnięcie dziecka jest sposobem na dodatkowy zarobek. Zamiast stać w kolejce po zasiłek, można przecież zostać rodzicem zastępczym i w ten sposób zapewnić sobie środki do życia. Jest nawet cennik, ile warte jest jakie dziecko! - mówi z oburzeniem inny radny z Sosnowca, Aleksander Kalański. Szukanie rodziców zastępczych wśród bezrobotnych, którzy często sami nie radzą sobie ze swoim życiem to jego zdaniem nieporozumienie.
- Nie powinno się promować rodzicielstwa zastępczego, kładąc nacisk na aspekt finansowy – mówi Jan Bosak, również radny z Sosnowca.
Z kolei, Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Sosnowcu wyraża swoją aprobatę dla pomysłu radnego Haładusa. - Myślę, że po kontrowersyjne narzędzia dla promocji takiej działalności będziemy jeszcze sięgać. Lepiej, żeby zgłosiło się 10 rodzin, z których do zajęcia się dzieckiem nadawać się będzie jedna, niż żeby nie zgłaszał się nikt – mówi Agnieszka Korpak, kierowniczka działu do spraw rodzin w MOPS w Sosnowcu.
eMBe/Wyborcza.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

