Kilka minut po ósmej na Krakowskim Przedmieściu nie ma jeszcze tłumów. Już jednak rozstawione są znicze, już stoi krzyż i już powiewają biało-czerwone flagi. Ludzie, często przed pracą, w pośpiechu, stają przed Pałacem Prezydenckim, modlą się i biegną dalej. Ale pamiętają, modlą się, rozmawiają. W ciągu tych kilkunastu minut, jakie spędziłem tam rano spotkałem ludzi z Londynu, Stanów Zjednoczonych, katolików i ewangelików (pozdrowienia dla nich), starszych państwa i kibiców, którzy o nowym papieżu mówili, że to „świetny transfer”. A wszystkich ich sprowadziła tam obowiązek pamięci i świadomość, że ta sprawa wciąż nie jest wyjaśniona, że bez jej wyjaśnienia nie można dalej budować Polski.
Tomasz P. Terlikowski
