- Dawanie cennych rad PiS-owi jest zajęciem, któremu od lat oddają się wszelacy publicyści, jest to jednak zajęcie wywołujące w kręgach tej partii śmiech, bo oni i tak wszystko wiedzą najlepiej. A raczej wiedzą, że to Jarosław wie wszystko najlepiej. W związku z tym, nie ośmielam się udzielać im żadnych cennych rad. Tym bardziej, że jeśli chcą stracić swoje poparcie, jeśli chcą popełniać błędy, to kto im zabroni? Droga wolna, voila.

 

Widać jak na dłoni, że Kaczyńskiemu sukcesy sondażowe przynosi polityka miękka w przekazie i twarda w programie, w wartościach. Mniej więcej taka, jak w czasie kampanii prezydenckiej 2010 roku. Nie jest prawdą - jak mówią niektórzy - że cały pomysł PJN polegał na tym, aby wszystko rozmydlić, rozwodnić i by zrobić z Kaczyńskiego drugiego Tuska, tyle że ciut bardziej na prawo. To nieprawda, Kaczyński zresztą nigdy nie mógłby taki być i byłoby to fałszywe.

 

On wypada dobrze teraz, bo jest takim człowiekiem, jakim chcą go widzieć ludzie. Prezentuje się jako polityk o niezłomnych przekonaniach, choć ci, którzy go nie znoszą powiedzieliby – obsesjach. Nie chodzi tylko o sprawę Smoleńska, ale o walkę z przestępczością, korupcją, postkomunistycznymi resztkami - w tym wszystkim Kaczyński jest sobą, jest w tym stały i to jego zaleta.

 

Co więcej, urządzając debatę ekonomistów, zrobił bardzo sprytny ruch jeśli chodzi o sprawy gospodarcze. Ogłosił socjalny program PiS, bo uważa, że na czas kryzysu ludzie tego potrzebują. Ale z drugiej strony hołubi tę najbardziej wolnorynkową część swoich posłów i elektoratu. Wipler czy Szałamacha to politycy, którzy krzywią się na myśl o rozdawnictwie, ale ludzie myślący podobnie do niech nie są zawiedzeni słysząc ekonomiczne deklaracje Kaczyńskiego. Dlaczego? Bo mówi to po konsultacjach z ekonomistami, bo ich słucha, bo roztacza aurę fachowości i odpowiedzialności.

 

Skądinąd mówię cały czas o Kaczyńskim, bo mówienie o PiS-ie to tak naprawdę mówienie wyłącznie o Jarosławie Kaczyńskim. Bądźmy szczerzy: tylko on się tam liczy. On, jeśli chce, chowa Antoniego Macierewicza i na pierwszy plan wystawia Andrzeja Dudę. Ale jak Duda się mu znudzi, to wystawi kilkunastu innych. Więc cała rozmowa o strategii PiS ogranicza się do pytania: czego chce Jarosław Kaczyński, na jaką zdecyduje się drogę? Ale tylko on potrafi na to pytanie odpowiedzieć – uważa Mazurek.

 

Not. Jarosław Wróblewski