W sprawie Biedronia nie będzie chronił immunitet poselski. Proces dotyczy zdarzenia z 11 listopada 2010, kiedy podczas Marszu Niepodległości Biedroń (wtedy jeszcze nie był posłem) wraz z grupą lewicowych bojówkarzy i anarchistów usiłował zablokować przemarsz legalnego pochodu. Narodowcy zostali obrzuceni kamieniami, interweniowała policja. 

 

Z aktu oskrażenia wynika, że podczas szamotaniny z funkcjonariuszami policji usiłującymi odsunąć grupę zadymiarzy Biedroń miał najpierw chwycić jednego z policjantów i próbować wyrwać mu pałkę. Kiedy to się nie udało, według świadków uderzył policjanta w twarz - czytamy w "Rz". 

 

Prokuratura dysponuje zeznaniami trzech świadków, funkcjonariuszy oraz fotografiami dokumentującymi przebieg zdarzenia. Jak czytamy w "Rz", reprezentujący Biedronia mec. Jacek Dubois najprawdopodobniej będzie chciał podważać wiarygodność zeznań świadków – policjantów. – Ci policjanci mają ściśle określony interes własny, by przedstawiać przebieg wydarzeń nieco inaczej, niż wyglądał on w rzeczywistości – powiedział w rozmowie z dziennikiem.  

 

Poseł Biedroń ma jeszcze jeden problem. Parlamentarzyści PiS zamierzają złożyć wniosek o odwołanie  go z funkcji wiceprzewodniczącego Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

 

eMBe/Rp.pl

fot. Narodowcy.net