Robert Biedroń i 32 inne osoby zostały zatrzymane podczas starć demonstrantów w trakcie Marszu Niepodległości i „antyfaszystów z policją”. Szef Kampanii przeciw Homofobii miał uderzyć funkcjonariusza ręką, co podpada pod paragraf naruszenia nietykalności. Większość z zatrzymanych stanowią lewacy. 17 najbardziej agresywnych osób usłyszy zarzuty.
- Podczas demonstracji z okazji Święta Niepodległości w Warszawie policja zatrzymała 33 osoby, z czego 17 najbardziej agresywnych pozostało w areszcie. Te osoby zaatakowały policjantów i w piątek wobec nich będą formułowane zarzuty, bądź naruszenia cielesnej nietykalności, bądź czynnej napaści - poinformował rzecznik komendanta stołecznego policji podinsp. Maciej Karczyński. Jak dodał, podczas bójek i przepychanek z policją ranny został jeden policjant, który trafił do szpitala z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu.
Za czynną napaść na funkcjonariusza grozi do 10 lat wiezienia, za naruszenie nietykalności – trzy lata. 11 osób zostało ukaranych mandatami za zakłócanie przebiegu zgromadzenia. - Mogę potwierdzić, że wśród osób zatrzymanych jest Robert B. Nasze postępowanie będzie zmierzało w kierunku naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza – B. uderzył go ręką – stwierdził rzecznik.
- Ja nie byłem świadkiem, więc trudno mi ocenić, jakie były podstawy do tego zarzutu, natomiast osobiście jestem zdziwiony. Znamy się od kilku lat, braliśmy udział w kilku manifestacjach i nigdy nie zachowywał się agresywnie w stosunku do innych, tym bardziej w stosunku do policji – przekonywał broniący Biedronia Marek Balicki.
roja/Tvn24.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

