Fronda.pl: Dziennik „La Croix” poinformował o ultimatum dla Bractwa św. Piusa X. Co to oznacza?
Arkadiusz Robaczewski (Centrum Tradycji i Kultury „Nova et Vetera”): Przede wszystkim trzeba się cieszyć, że taki gest nastąpił. Po pewnym tajemniczym regresie, Benedykt XVI pokazuje, że jest jego zdecydowaną wolą i gorącym pragnieniem uregulowanie statusu kanonicznego Bractwa św. Piusa X. Mimo że Ojciec Święty miał wielu przeciwników w tej sprawie, również w samej Stolicy Apostolskiej, w sposób zdeterminowany i wielkoduszny dążył do tego, aby pozytywnie rozwiązać sprawę statusu kanonicznego Bractwa. Był to jeden z priorytetów wewnątrzkościelnej misji jego pontyfikatu. Powodem był na pewno był fakt, że nie jest dobrze, jeśli w Kościele funkcjonuje zgromadzenie o nieuregulowanym statusie kanonicznym, a trzeba podkreślić, że takim zgromadzeniem jest właśnie Bractwo św. Piusa X. Błędem jest twierdzenie, że pozostaje ono poza Kościołem, o czym wielokrotnie, jeszcze za poprzedniego pontyfikatu, przypominała Stolica Święta.. Papież, jak mało kto, zdaje sobie sprawę z sytuacji w jakiej jest Kościół i myślę, że bardzo chce, aby kapłani biskupi o takiej gorliwości i zapale duszpasterskim, jaki prezentują biskupi i kapłani Bractwa, mogli pełnoprawnie uczestniczyć w trudnej misji Kościoła w dzisiejszych czasach. To byłby zastrzyk świeżej krwi dla Kościoła katolickiego, w którym doszło do sekularyzacji duchowieństwa i, w związku z tym, osłabienia duszpasterskiego, co w Europie widać bardzo wyraźnie.
To już kolejne ultimatum w ciągu ostatnich lat...
Nie używałbym słowa ultimatum. To raczej prośba czy propozycja. Rozmowy, jakie toczyły się między Stolicą Apostolską a Bractwem Św. Piusa X były rozmowami dwóch poważnych stron. Co prawda, nierównorzędnych, ale były to strony partnerskie. Bractwo, po raz pierwszy od wielu lat, nie było taktowane w tych rozmowach jako przeciwnik, krąbra wspólnota, którą trzeba przywołać do porządku, ale element Kościoła katolickiego – wspólnota, której celem jest dobro Kościoła . Jak wiadomo, rozmowy dotyczyły głównie Soboru watykańskiego II. Dziś nikt nie ukrywa i nie udaje, że z Soborem Watykańskim II nie ma żadnego problemu. Mówi o tym sam Benedykt XVI, mówią kurialiści, biskupi teologowie. Natomiast jest też problem w spojrzeniu Bractwa na sobór. Bractwo jest tą częścią Kościoła, która radykalnie, zwraca uwagę na negatywne skutki soboru. Ma w tym dużo racji. Ale trzeba tu rozróżnić dwie kwestie: Sobór, który jest soborem katolickim od jego interpretacje, które wypaczały nauczanie i fałszowały cele, które Sobór chciał osiągnąć. Było ich całe mnóstwo i w zasadzie ostatnie pięćdziesiąt lat to w dużej mierze fałszowanie nauki vaticanum II w samym Kościele. Dlatego Papież mówi: wróćmy do Soboru. W tej chwili Bractwo powinno przystać - nie ma zresztą innego wyjścia - na uznanie ważności Soboru Watykańskiego II, ale w dalszym ciągu pozostawać wobec niego krytycznym i domagać się wyjaśnienia określeń, sformułowań w tekstach soborowych, definicji, które przez swą niejasność semantyczną są przyczyną błędnych interpretacji.
Czy nie ma Pan wrażenia, że Bractwo św. Piusa X gra na wyczekanie?
Nie możemy tak mówić. Na ile znam kapłanów FSSPX, wiem, że zależy im z całej duszy na dobru Kościoła. Papież na pewno o tym wie. Oni nie prowadzą żadnej gry, oni chcą uzdrowienia Kościoła.. Natomiast czasami rzeczywiście nie dostrzegają pewnych faktów. Np. niektórzy członkowie Bractwa twierdzą, że tzw. Nowa Msza jest nieważna. Jest to jakieś nieporozumienie. Można i nawet trzeba mieć szereg zastrzeżeń do nowej Mszy, ale stanie z boku z powodu tych zastrzeżeń jest bezcelowe. Czy Bractwo na coś wyczekująe? Wiem, że wielu kardynałów w kurii rzymskiej sprzyja Bractwi i podpowiada: „Poczekajcie jeszcze trochę. Kryzys będzie się pogłębiał i jeszcze sami będziemy prosić was o pomoc”. W tej prośbie o pomoc wyprzedził wszystkich Benedykt XVI. W podobnym duchu wypowiadał się bp Bernard Fellay, (przełożony generalny FSSPX), który stwierdził, że Kościoł ma poważniejsze problemy, niż Bractwo. To jest kryzys, któr toczy Kościół Jeśli on zostanie zastopowany, zniknie również problem Bractwa. Chodzi o to, żeby Bractwo skorzystało z niebywałej okazji i zrobiło krok dalej w pracy na rzecz zażegnania kryzysu, którą teraz wykonuje. Ten „krok” to przyjęcie propozycji odchodzącego Papieża. Oby tak się stało,
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Aleksander Majewski
