Biolog, ewolucjonista, profesor uniwersytetu Oxford sponsoruje pięciodniowy pobyt dzieci w hrabstwie Somerset, w południowo-zachodniej Anglii. Według planu zajęć obozu, obok uczenia się realnego sceptycyzmu dzieci zaznajomią się także z filozofią moralności i biologią ewolucyjną. Z zajęć praktycznych, obok tradycyjnych dyscyplin sportowych jak np. pływanie będą także lekcje telepatii. - Chcę zachęcić dzieci do myślenia o sobie, do sceptycznego i racjonalnego patrzenia - tłumaczy prof. Dawkins. Pomysł letnich obozów dla dzieci biolog-ateista realizuje wspólnie z filozofem i pisarzem prof. AC Gray'lingiem. Obaj uczeni chcą rzucić wyzwanie chrześcijańskiemu społeczeństwu i religijnemu wykształceniu.

Obóz jest przeznaczony dla dzieci w wieku 8-17 lat i - w zamyśle organizatorów - ma być alternatywą dla "obozów z tradycyjną wiarą prowadzonych przez skautów i katolickie organizacje." Pomysł naukowców komentuje dla brytyjskiego dziennika "Telegraph" ojciec, który na obóz zapisał dwoje dzieci. - Chcę aby dzieci uniknęły indoktrynacji za pomocą wiary albo religii. Ponadto wolę, aby się nauczyły "jak myśleć", a nie "co mysleć" - powiedział konsultant IT Crispian Jago. Kościół w Anglii komentując inicjatywę ateistów wskazuje, że oprócz nastawienia antykatolickiego nie mają oni wiele innego do zaproponowania.

"Krytycznego myślenia" dzieci mają się uczyć przy pomocy testu Invisible Unicorn Challenge (W poszukiwanie zaginionego jednorożca). Dzieci zostaną poinformowane, że w pobliżu ich obozowiska żyją dwa jednorożce. Istnienie tych stworzeń - chociaż nie będzie na to fizycznych dowodów - będą regularnie omawiane przez instruktorów obozu. Na koniec dzieci będą miały za zadanie udowodnić istnienia jednorożców. - Jednorożce niekoniecznie są metaforą Boga. Eksperyment ma pokazać dzieciom, że nie można udowodnić nieprawdziwej tezy - mówi instruktorka ateistycznego obozu Samantha Stein.

To nie pierwsza akcją mającą propagować ateizm w społecznikostwie, w którą zaangażował się prof. Dawkins. Jakiś czas temu w Londynie jeżdziły autobusy z napisem "Prawdopodobnie Boga nie ma. Przestań się martwić i ciesz się życiem". "Reklamę" ateizmu na autobusach wymyśliła dziennikarka Ariane Sherine w reakcji na "dużą ilość chrześcijańskich treści w komunikacji miejskiej". Na tę kampanię pieniądze wpłacali nawet chrześcijanie tłumacząc, że "ateiści tym hasłem strzelili sobie samobója".

MM/Telegraph.co.uk

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »