- Sąd w uzasadnieniu stwierdził, że dał wiarę zeznaniom policjantów, więc mnie uznał za niewiarygodnego przestępcę i skazał – mówi portalowi Fronda.pl Grzegorz Braun. Dodaje, że sąd tylko funkcjonariuszy uznał za wiarygodnych. - Zeznania świadków, które przeczyły ich wersji, zostały uznane za niewiarygodne. Sąd odrzucał również wnioski obrony, które miały podważyć wersję funkcjonariuszy – mówi reżyser.
Ogłoszenie wyroku odbyło się w obecności publiczności. Cały proces został utajony na wniosek policjantów. Grzegorz Braun zapowiada apelację. - Nie mam jednak nadziei na sprawiedliwość. Moje doświadczenia z sądami w Polsce nie dają mi żadnej nadziei na nią – tłumaczy.
- Trzy i pół tysiąca za poturbowanie policjanta to zdaje się mało. Czy policjanci mogą czuć się bezpieczni, jeśli można ich bezkarnie pobić? Jeżeli jestem winien, dlaczego zostałem skazany tylko na karę grzywny? Czy to nie jest przyzwolenie na znieważanie funkcjonariuszy? - pyta ironicznie Braun.
Reżyser zaznacza, że jest niewinny i od początku domagał się jawności procesu. Wskazuje na chronologię zdarzeń w związku z całą sprawą. - Nikt mnie o nic nie oskarżał, dopóki ja nie zgłosiłem skargi na policjantów. Poskarżyłem się, ponieważ jeden z zatrzymujących mnie funkcjonariuszy odmówił podania swoich personaliów, zostałem poturbowany podczas zatrzymania i przetrzymany bezpodstawnie na komisariacie. Sąd odrzucił jednak moją skargę, a kilka dni potem prokuratura postawiła mi zarzuty – przypomina Grzegorz Braun.
żar
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

