Rosyjskie ekipy jeszcze w dniu katastrofy smoleńskiej wymieniały żarówki w światłach podejścia lotniska Siewiernyj. Jak ustalił "Nasz Dziennik" nie był to jedyny remont w trakcie trwania śledztwa. Kilka dni później zamontowano całe nowe oświetlenie drogi lądowania.
Fotografia z dnia 21 kwietnia pokazuje, że system oświetlenia został jeszcze raz wymieniony. Nadal mamy do czynienia z jego wersją przenośną, jak w przypadku pierwszej zmiany, ale reflektory wyraźnie się różnią. Nowe są innego kształtu, wyglądają solidniej, inaczej się do nich podłącza kable. W tym samym czasie na lotnisku pracowała komisja MAK, która weszła tam 17 kwietnia, a prace zakończyła 24 kwietnia.
Co to oznacza? Mianowicie, podczas oblotów kontrolnych prowadzonych przez komisję MAK 17-24 kwietnia 2010 roku światła były zupełnie inne niż podczas katastrofy.
- Każda zmiana na miejscu zdarzenia może rodzić podejrzenia, że umyślnie podjęto jakieś działania zafałszowujące rzeczywistość, i to znacznie utrudnia dotarcie do prawdy. Takie rzeczy oczywiście nie powinny mieć miejsca - mówi prawnik prof. Piotr Kruszyński.
- Takie postępowanie to jak podpis pod tym, że to lotnisko nie było przygotowane do przyjęcia samolotu. Nigdy nie widziałem, żeby na odcinku pomiędzy bliższą radiolatarnią a progiem pasa były jakiekolwiek zarośla, a tak jest w Smoleńsku. Do dziś ich nie usunięto - podsumowuje kpt. Więckowski.
eMBe/NaszDziennik
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
