Jak pisze „Nasz Dziennik”, w zakładach w Samarze, które przeprowadzały remont Tu-154, zastosowano niewłaściwą technologię remontową, wprowadzono nieodpowiednie zmiany konstrukcyjne oraz użyto złych materiałów. Zdaniem gazety, strona polska zaakceptowała również złe umowy na remont. To wszystko spowodowało wzrost awaryjności maszyny.
W ciągu trzech miesięcy 2010 roku w rządowym Tupolewie o numerze bocznym 101 doszło do uszkodzenia jednego z bloków w instalacji pomiaru drgań, uszkodzenia wskaźnika układu pomiaru wysokości, agregatu sterowania wychyleniem lotek, zakłócenia pracy odbiorników satelitarnych i niesprawności systemu pomiaru oleju, Ta ostatnia usterka może skutkować zakłóceniem pracy silnika.
36. pułk lotnictwa, zajmujący się m.in. transportem najważniejszych osób w państwie, w analizie stanu bezpieczeństwa lotów Tu-154 M odnotował znaczny wzrost zdarzeń typu "R", spowodowany niewłaściwym remontem statku powietrznego. Autor raportu, mjr Andrzej Borowy, starszy inspektor bezpieczeństwa lotów, wśród przyczyn zwiększonej usterkowości wymienia m.in.: nieprawidłowo konstruowane umowy na remonty za granicą, powodujące zaniżenie poziomu prac, trudności w pozyskiwaniu części zamiennych, obniżenie limitów treningowych dla pilotów, parkowanie samolotów i ich obsługa pod chmurką z powodu wyłączenia z eksploatacji hangaru nr 2, permanentne szkolenie z powodu dużej rotacji personelu latającego i technicznego.
W pierwszym kwartale 2010 r. w 36. SPLT doszło do 23 zdarzeń lotniczych w 16 lotach, wszystkie określono mianem "incydentu lotniczego". Zwiększyła się liczba zdarzeń na tupolewach: w pierwszym kwartale 2009 r. doszło do dwóch takich zdarzeń, w okresie analogicznym roku następnego było ich już siedem.
- Tego typu awarie nie zaskakują, zważywszy na to, że ten tupolew jest przestarzałym samolotem. Awarie na Tu już wcześniej się zdarzały, było już awaryjne lądowanie w 2004 r. w Chinach, trzy lata później awaria Tu-154M spowodowała opóźnienie w trakcie oficjalnej wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Japonii. W ubiegłym roku doszło do awarii Tu-154M w czasie misji humanitarnej polskiej ekipy po trzęsieniu ziemi na Haiti - przypomina kpt. Janusz Więckowski, który wylatał na Tu-154 19,5 tys. godzin. - Najpoważniejszą z awarii odnotowanych przez specpułk była ta związana z pomiarem oleju. Bez oleju nie działają silniki, bez oleju silnik się nie kręci, dochodzi do tarcia i jego rozwalenia się - wyjaśnia Więckowski. Jak zaznacza, w lotnictwie nie ma usterek nieistotnych. - Gdyby wibracja zaistniała, a nie było bloku, który ją mierzy, pilot nie ma na ten temat żadnej wiadomości. Gdyby jeszcze do tego zgubił olej, dochodzi do rozerwania silnika - zauważa Więckowski. - Stan sił zbrojnych mierzy się zwykle dwoma parametrami, tj. stanem ich wyposażenia oraz stanem techniki. Jeśli chodzi o siły powietrzne, ma to znaczenie priorytetowe, ponieważ jakiekolwiek zaniedbania w tym zakresie powodują skutki w postaci katastrof lotniczych - podkreśla Romuald Szeremietiew, minister obrony narodowej w rządzie PiS.
żar/Naszdziennik.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

