W tekście "Religijne uczucia ojca pop-artu" dziennikarz włoskiej gazety zastanawia się, dlaczego nikt nie zdaje sobie sprawy z "dzieł religijnych" Warhola. Przypomina on wypełnione religią dzieciństwo artysty, który był pod wrażeniem ikonostasów w kościele w jego rodzinnym Pittsburgu. To te doświadczenia dały – zdaniem autora – początek typowej dla Warhola "seryjnej powtarzalności".

- Modlił się niemal codziennie w swojej parafii, klęczał przez całą mszę, spał w otoczeniu obrazów sakralnych, pomagał bezdomnym w Nowym Jorku, którym często podawał posiłki w stołówkach dla ubogich – wymienia „L'Osservatore Romano”. Wszystko to wyszło na jaw dopiero w czasie jego pogrzebu, dzięki wspomnieniu przyjaciela Johna Richardsona – podkreśla autor artykułu.

Watykańska gazeta przytacza słowa Richardsona: "Wiedza o jego sekretnej pobożności prowadzi nieuchronnie do zmiany percepcji artysty, który zmylił świat każąc wierzyć w to, że jego jedynymi obsesjami były pieniądze, sława, splendor i że był tak flegmatyczny, że wydawał się nieczuły". Jego zdaniem ten "niewrażliwy obserwator był w rzeczywistości aniołem".

Podczas spotkania Warhola z Janem Pawłem II w 1980 roku wytworzyła się między nimi "intensywna empatia" – konstatuje „L'Osservatore Romano”.

eMBe/TVN24

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »