W kolorowym i radosnym pochodzie szły głównie rodzin z małymi dziećmi, ale też księża, zakonnice, osoby samotne. Ludzie nieśli ze sobą transparenty, flagi i baloniki. Powtarzano hasła: „Prawo do narodzin dla każdego”, „Zielone światło dla rodziny”, „Seks-edukacja to deprawacja”, „2+6=szczęście”.
Przy pałacu prezydenckim pochód zatrzymał się, i uczestnicy marszu odmówili modlitwy za zmarłych. Marsz zakończył się w „Miasteczku Miłosierdzia” – wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia na wysokości kościoła sióstr wizytek aż do kościoła św. Anny ustawiono stragany promujące wolontariat, fundacje charytatywne, organizacje pro-life i prorodzinne oraz rękodzieło.
Ten marsz był rekordowy pod każdym względem. Uczestniczyło w nim ponad 6 tysięcy osób, nie tylko z Polski (m.in. ze Szczecina, Krakowa, Kutna, Białegostoku, Śląska), ale również ze świata (nad maszerującymi powiewały m.in. flagi amerykańskie, brazylijskie i francuskie). Ale najważniejsze były tłumy dzieci (w grupach skupionych wokół rodziców), które machając chorągiewkami, wznosząc okrzyki i niosąc tablice z napisami (choćby „2+6 = szczęście” czy „Zielone światło dla rodziny”) pokazywały, gdzie jest przyszłość Polski. I w czyich rękach jest demograficzne zwycięstwo w „bitwie o Polskę”.
TPT
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

