Oddala się wizja zapowiadanej przez premiera refundacji zabiegów in vitro. - Teraz, w czasie kryzysu, nie ma na to pieniędzy - mówi Małgorzata Kidawa-Błońska, szefowa zespołu PO, który zajmował się in vitro.

 

- Zapłodnienie metodą in vitro będzie w Polsce legalne, częściowo refundowane, a zarodki będą prawnie chronione - zapowiedział pod koniec listopada ubiegłego roku premier Donald Tusk. W projekcie ustawy o in vitro, jaki później przedstawił Jarosław Gowin, o refundacji nie było już ani słowa. Tematu nie poruszał również zespół Kidawy-Błońskiej. A jego członkowie mówią wprost: refundacja in vitro - tak. Ale dopiero, gdy skończy się kryzys.

Pani poseł zapewnia, że gdy kryzys się skończy, posłowie powrócą do rozmowy o finansowaniu sztucznego zapłodnienia. Jarosław Gowin uważa jednak, że współfinansowanie in vitro można by wprowadzić już teraz, ale pod warunkiem że embriony byłyby prawnie chronione. W przeciwnym wypadku nie zgadza się na refundację.

O jakich sumach mowa? Do dziś ministerstwo zdrowia nie przedstawiło szacunkowych kosztów refundacji sztucznego zapłodnienia. Lewica, która w ubiegłym roku złożyła projekt ustawy refundacyjnej, szacuje, że koszty mogą wynieść 250 mln zł rocznie.

 

JaLu/Dz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »