Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska zatytułowała swój list "Refleksje matki". Przedstawia w nim ponownie, ale w ostrzejszym tonie, swój stosunek do przebiegu śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej.
"Osiem miesięcy upłynęło od katastrofy smoleńskiej i obserwuję szereg działań polskiego rządu i strony rosyjskiej w kierunku zminimalizowania tragedii, zacierania śladów, lekceważenia ogromu rozpaczy, nieszczęść, jakie przeżywają rodziny" - pisze na wstępie matka Przemysława Gosiewskiego. "Jestem bacznym obserwatorem sceny politycznej, szczególnie obecnie, i dochodzę do wniosku, że u decydentów odpowiedzialnych za lot do Smoleńska widoczny jest coraz większy strach i nerwowość. Sądzę, że ci, którzy przygotowywali ten, jak się okazało, nieszczęsny i tragiczny lot, boją się Narodu. Boją się przede wszystkim tych, którzy mimo trudności, jakie są stwarzane, starają się jak najszybciej pomóc wyjaśnić okoliczności i przebieg katastrofy. To bardzo dobrze, wszak wszyscy ci, którzy nie dopełnili obowiązków niezależnie z jakiej przyczyny: niechęci, pobudek politycznych, zazdrości itp., winni wiedzieć, że nadal będą żyć w tym kraju, a pewnych spraw się nie wybacza!".
Działacze PO nie chcą komentować wystąpienia Jadwigi Gosiewskiej. - Przez szacunek do pani Gosiewskiej nie będę komentował jej wystąpień dotyczących smoleńskiej katastrofy - powiedział „Polsce. The Times” Tomasz Bobin, przewodniczący PO w powiecie sławieńskim.
"Gdy piszę te słowa, ogarnia mnie rozpacz, chwilami bezradność, ale przede wszystkim gniew" - czytamy w innej części listu Gosiewskiej. "Ogromny gniew i chęć zadośćuczynienia, mimo że życia mojego ukochanego syna Przemysława nikt już nie wróci. Czuję jednak, że wyrażam Jego poglądy, człowieka prawego, skutecznego i niezwykle merytorycznego, oddanego Polsce i ludziom. Mam ochotę zaprosić Premiera, Prezydenta, pana R. Sikorskiego, Marszałka Niesiołowskiego i inne osoby biorące udział w propagandowym ośmieszaniu, dyskredytowaniu śp. Prezydenta L. Kaczyńskiego, również mego Syna, do Kielc i województwa świętokrzyskiego. Mogliby zobaczyć, usłyszeć, co może jeden człowiek zrobić dla społeczeństwa: może czegoś by się nauczyli".
Jadwiga Gosiewska podsumowuje w swym liście śledztwo jednym słowem: "mistyfikacja". Zapytana, co chce osiągnąć przez kolejny list, odpowiada: - Chcę, aby prawda ujrzała światło dzienne. Chcę także, aby powołano międzynarodową komisję, która zajmie się wyjaśnieniem tej katastrofy. Inaczej nie da się chyba tej sprawy rozwikłać.
roja/PolskaTimes.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

