Gdy dziewczynki urosły zaczęły różnić się wyglądem i osobowością. Wszystkie jednak bawią się ochoczo. „Co jest bardziej budujące od widoku szczęśliwych dzieci? I to całej trójki! Nie można sobie wyobrazić kogokolwiek, kto życzyłby im czegoś złego. Jednak nie dawno ginekolog sugerowała, że jedna z dziewczynek powinna zostać poświęcona dla reszty” - czytamy na LifeSiteNews.
W 12 tygodniu ciąży, gdy Jennifer dowiedziała się, że będzie miała trojaczki została wysłana do specjalisty. USG pokazało, że dzieci miały się dobrze i pomyślnie się rozwijały. Nagle lekarka zaczęła pokazywać rodzicom przerażające obrazki. Jennifer dostała statystyki o potencjalnych zagrożeniach związanych z trojaczą ciążą . „W oczach lekarki szklanka była do połowy pusta” - mówi Erin. Rodzice zapytali czy dzieje się coś złego z ciążą. Lekarka odpowiedziała, że na razie nie. “Jednak ciąża trojacza może być niebezpieczna. Nawet jeżeli wszystkie dzieci przetrwają do narodzin to będą wymagać później 24 godzinnej opieki”- mówiła lekarka. Następnie wymieniła potencjalne zagrożenia zdrowotne dla dzieci. W końcu zaproponowała „selektywną redukcję” czyli innymi słowy abortowanie jednego z dzieci. Miało to zwiększyć szansę na szczęśliwy koniec ciąży dla pozostałej dwójki.
Erin oburza się, że lekarka sugerowała, że ma z żoną zabić jedno dziecko by zapobiec potencjalnej chorobie pozostałych. „Lekarka widziała, że to były dzieci. Daliśmy im tymczasowe imiona. A ona kazała zabić jedno z nich!”- mówi ojciec dzieci. „Nie mogłam w to uwierzyć. Dałam jej skończyć i powiedziałam, że nie ma szans bym sprzeciwiła się swojej wierze katolickiej. „Te dzieci to dar Boży”- mówią zgodnie dziś rodzice. Jednak lekarka nie odpuściła. “Jeżeli okaże się, że jedno z dzieci zagrozi życiu pozostałych? Czy zdecydujecie się na redukcje?” - dopytywała lekarka. Małżeństwo przekonuje, że upór lekarki ich zupełnie zdołował. Rodzice chcieli znaleźć lekarza, który rozumiał ich miłość do dzieci. „Znalazłam takiego. I okazało się, że moje dzieci były zdrowe. Wciąż jednak słyszeliśmy w myślach głos pierwszej lekarki, która mówiła o chorobie dzieci. Jednak nigdy nie przestaliśmy wierzyć Bogu”- przekonuje Jennifer, która zaczęła również uczęszczać na spotkania wsparcia dla rodziców dwojaczków i trojaczków. „To było znakomite. Zdałam sobie sprawę, że skoro oni potrafią to dlaczego ja mam nie poradzić sobie” - dodaje.
Dziewczynki urodziły się zdrowe w 36 tygodniu ciąży. Pierwsza była Jillian, potem Rebecca i w końcu Sarah. W domu dziećmi pomaga się rodzicom opiekować Vanessa Fernandez z Brazylii. „Wybrałam ją bo jest katoliczką” - mówi Jennifer. Dziś cała rodzina wraz z Vanessą codziennie dziękują Bogu za pomoc. Gdyby rodzice ulegli namowom lekarki, jednej z osób z rodziny by nie było. Kogo by wskazano? Losowano by? Czy lekarz wybrałby to najmniejsze dziecko? Raz, dwa, trzy abortowany będziesz ty…. przerażająca wyliczanka.
Ł.A/LSN

