Zaremba przypomina, że właśnie wchodzi w życie radykalna reforma zmieniająca charakter polskich szkół średnich. „Od tej pory tylko pierwsza klasa licealna będzie służyła dokończeniu ogólnych programów nauczania wszystkich przedmiotów. Klasa druga i trzecia zmieni się w dużej mierze - z pewnymi wyjątkami - w kurs przygotowawczy do egzaminów maturalnych” – wskazuje publicysta.

A skutki takich decyzji będą dramatyczne. „Bardzo młodzi ludzie, w wieku 16 (a po planowanym przesunięciu granicy wieku szkolnego - 15) lat muszą podejmować zasadnicze dla siebie życiowe decyzje. (…) Rzecznicy tej reformy bronią jej w ten sposób: szkoły są coraz bardziej masowe, nie sposób uczyć bez końca wszystkiego. Minister Boni w przypływie szczerości podał jednak inny motyw: młodzi ludzie muszą jak najwcześniej wybrać zawód, aby pracować na nasze emerytury” – zauważa Zaremba.

„Mnie ten pragmatyzm odrzuca. Ale nawet gdyby ogólna filozofia była słuszna, to przecież wiemy, że historia to przedmiot szczególny. Ważny dla wychowania patriotycznego i obywatelskiego. Tymczasem po wejściu w życie zmiany, pełny kurs tego przedmiotu każdy młody Polak przejdzie przez trzy klasy gimnazjum i pierwszą klasę liceum. Potem -  pomijając uczniów zdających humanistyczne matury - w drugiej i trzeciej klasie liceum czeka go już tylko blok wybranych zagadnień. Jest on tak skonstruowany, że jeden nauczyciel może się zająć dziejami zrywów patriotycznych w XIX i XX wieku, inny przykładowo - problemem równouprawnienia kobiet i zmianami w modelu rodziny. Oznacza to, że znaczną większość zagadnień, postaci i zdarzeń, także tych najistotniejszych dla narodowej i obywatelskiej tożsamości, młodzi Polacy będą poznawali po raz ostatni w szkole daleko przed progiem dorosłości: w wieku 13, 14 czy 15 lat” – ostrzega publicysta.

I niezwykle jasno stwierdza, że oznacza to abdykację państwa i radykalne ograniczenie wychowawczej i edukacyjnej funkcji szkoły. „Jeśli obecnie szkoła nie radzi sobie z przekazywaniem słuchaczom podstaw ogólnej wiedzy humanistycznej, odpowiedzią powinno być jej doskonalenie a nie redukowanie godzin nauczania i obniżanie wymagań” – uzupełnia Zaremba, wskazując, że zmiana modelu edukacji dokonuje się bez społecznej debaty, w ciszy gabinetów ministerialnych.

Publicysta przypomniał również, że w ubiegłym roku grupa polonistów i historyków prosiła już o wycofanie się z tej reformy. Ale niestety, mimo obietnic, nic z tym nie zrobiono. „W tej sytuacji na początku nowego roku szkolnego proszę Pana Prezydenta, aby wykorzystał swój wpływ na rząd i partię rządzącą dla zainicjowania takiej dyskusji. Nie jest jeszcze za późno - nowy cykl nauczania nie wyszedł poza drugą klasę gimnazjum. Lepiej wycofać się zawczasu z błędnej decyzji niż brnąć w nią w imię podtrzymywania prestiżu twórców reformy. Pan Prezydent może się okazać właściwą osobą, aby postawić pytanie o sens takiej zmiany” – zakończył swój apel Piotr Zaremba

TPT/wPolityce.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »