Władze indyjskie próbują zatrzeć złe wrażenie jakie utrzymuje się po antychrześcijańskich pogromach w stanie Orisa, które miały miejsce w drugiej połowie tego roku. Nie pomogła transmisja pasterki z Watykanu przez publiczną telewizję, jak również obszerne informacje o obchodach Bożego Narodzenia przez indyjskich chrześcijan zamieszczane w radiu. Nadal, w wielu rejonach Indii chrześcijanie czują się zagrożeni.

Powodem takiego stanu rzeczy wśród indyjskich wyznawców Chrystusa, są groźby kierowane pod ich adresem przez ugrupowanie hinduskich ekstremistów. W Rajpur, stolicy stanu Czattisgar, w Święta Bożego Narodzenia ofiarą takich pogróżek stała się jedna z chrześcijańskich rodzin. Kilkunastu uzbrojonych mężczyzn zmusiło ich do opuszczenia swojego domu i miasta.

Adresatem gróźb stały się również siostry ze zgromadzenia Misjonarek Miłosierdzia Matki Teresy z Kalkuty. W ich efekcie, zmniejszyła się ilość dzieci przychodzących na posiłki do stołówki prowadzonej przez siostry. Dzieci obawiają się przemocy ze strony fundamentalistów, wolą nie ryzykować i omijają stołówkę.

Powodem prześladowań jest społeczna i edukacyjna działalność instytucji chrześcijańskich wśród najbiedniejszych, uważają przedstawiciele Kościoła w Indiach. Pragnący zachować anonimowość ksiądz katolicki ze stanu Orisa uważa, iż ludzie bogaci, należący do wyższych kast nie chcą, by członkowie niższych społeczności uczyli się. W ten sposób mogą wykorzystywać ich jako niewolników na polach, oraz w biurach.

BM / IAR

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »