Najlepiej Polakom żyje się w Szwecji, najgorzej w b. ZSRS – wynika z raportu przygotowanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Jest to pierwszy tego typu raport MSZ, w którym przeanalizowano sytuację Polonii w 30 krajach na świecie.
Nasi rodacy za wschodnią granicą zmagają się zarówno z problemami, z którymi zmaga się także autochtoniczna ludność (bieda, korupcja, słabe państwo), jak i z nierzadkiego braku przychylności miejscowych władz wobec mniejszości polskiej. - Często też Polacy znaleźli się tam, nie dlatego, że chcieli, ale dlatego, że tak zadecydowała historia - podkreślił Jan Borkowski, wiceszef MSZ ds. Polonii.
Kraje w których większości Polaków żyje dostatnio to Kanada, Brazylia i Argentyna. W Europie dogodnym miejscem dla Polonii jest Szwecja w której Polacy mają te same prawa co Szwedzi, a tamtejszy resort edukacji zatrudnia nauczycieli języka polskiego w polskich szkołach. Ponadto organizacje polonijne są w równym stopniu finansowane przez władze szwedzkie.
Szwecja jest jednak pozytywnym wyjątkiem, Jednym z największych problemem Polaków za granicą jest brak szkół języka polskiego. Wiele placówek jest likwidowanych, a polski MEN nie jest w stanie w pełni finansować szkół polskich za granicą. Pomysłem ministerstwa jest pomoc przy zakładaniu szkół polskich przy finansowym wsparciu rodziców uczniów. Mimo istnienia dyrektywy Rady UE, która zobowiązuje państwa do tego, wspierać nauczanie języka ojczystego wśród mniejszości, to wciąż zapis ten pozostaje w wielu krajach martwy.
W szkołach, do których uczęszczają polskie dzieci, trudno też o lekcje języka polskiego. Ale to nie wszystko. W zagranicznych szkołach mało mówi się o Polsce. Co gorsza, te sporadycznie podawane informacje nierzadko są sfałszowane i pełne stereotypów.
Przykładów jest wiele, jak choćby przedstawianie Fryderyka Chopina i Marii Curie-Skłodowskiej jako Francuzów w niemieckich podręcznikach. We Francji w szkołach naucza się o Powstaniu Warszawskim i Powstaniu w Getcie Warszawskim jako tych samych wydarzeniach. Wiele podręczników w opisach II Wojny Światowej podkreśla rzekomy masowy antysemityzm Polaków. Natomiast białoruska Polonia uskarża się na miejscowe podręczniki w których "polskie Pany" były na wschodzie tyranem, a 17 września 1939 roku to wyczekiwany koniec "polskiej okupacji".
To wszystko przekłada się także na wizerunek Polski na arenie międzynarodowej. Odczuwają to też zwykli ludzie. Często są traktowani jako intruzi z dzikiego kraju zabierający pracę miejscowym. Żartuje się z nich i niewybrednie komentuje wydarzenia z udziałem Polaków.
MiWi/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

