W tym roku Ramadan rozpoczął się 17 czerwca. W czasie świętego miesiąca muzułmanie mają obowiązek dawania jałmużny. Nie wolno im niczego jeść, ani pić, palić tytoniu, używać kosmetyków i uprawiać seksu. Zakazy obowiązują od świtu do zmierzchu. W krajach arabskich dzień trwa ok. 12 godzin. W innych częściach świata sytuacja się komplikuje. W Buenos Aires umartwienie wyznawców Mahometa jest względnie małe - dzień trwa tam obecnie 9 godzin. Jednak w Anchorage na Alasce to już 19 godzin, a w Reykjaviku, gdzie mieszka spora grupa muzułmanów – aż 21 godzin.

W ubiegłym roku Husajn Halawa z Islamic Cultural Centre of Ireland ogłosił, że powstała specjalna komisja, która ma określić, czy nie dałoby się ustalić sztywnych godzin obowiązywania Ramadanu. Wszystko wskazuje jednak na to, że nic z tego nie wyjdzie.

- Prawo szariatu jest jasne – oburza się cytowany przez włoski dziennik „La Stampa” londyński imam Szukri Majouli. - Definiuje świt i zmierzch jako początek i koniec czasu postu.

Jego zdaniem nie ma możliwości, by muzułmanom z Europy przysługiwała jakakolwiek ulga.

Data rozpoczęcia Ramadanu jest ustalana według kalendarza księżycowego. Rok jest tam o 11 dni krótszy od słonecznego. W związku z tym święty miesiąc islamu wypada za każdym razem w innym terminie.

KJ/Lastampa.it