Wacław Radziwinowicz ma opuścić Rosję. Dziennikarz „Gazety Wyborczej” stracił akredytację. To odpowiedź na wydalenie z Polski Leonida Swiridowa oskarżanego o szpiegostwo.

Wacławowi Radziwinowiczowi cofnięto akredytację i nakazano opuszczenie Rosji w ciągu 30 dni. Oznacza to, że od tej chwili dziennikarz nie może wykonywać obowiązków służbowych w Rosji.

– Powiedzieli, że chodzi o to, że musiał wyjechać z Polski Leonid Swiridow, korespondent agencji RIA-Nowosti, i że to jest za to – powiedział dziennikarz.

– Kożyn [Artiom Kożyn z MSZ Rosj] imi powiedział, że on do mnie ma pretensję np. o to, jak występowałem tutaj niedawno na konferencji prasowej pani Zacharowej, gdzie jej mówiłem o tym, że niekoniecznie musimy być zadowoleni i szczęśliwi z tego powodu, że stoi u nas pomnik generała (Armii Czerwonej Iwana) Czerniachowskiego (...). Przypomniałem jej również, że bardzo wiele pomników bohaterów Armii Czerwonej w samej Rosji jest zniszczonych, sprofanowanych – mówił dziennikarz „GW”. Warto przypomnieć, że jego gazeta krytykowała niszczenie sowieckich pomników.

W minioną sobotę wyjechał z Polski dziennikarz RIA-Nowosti Leonid Swiridow. Musiał on opuścić kraj po tym, gdy szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców utrzymał w mocy decyzję wojewody mazowieckiego o cofnięciu dziennikarzowi zezwolenia na pobyt. 

Według medialnych doniesień, ABW chciała wydalenia Rosjanina z Polski, bo podejrzewała go o działalność szpiegowską. W kwietniu wojewoda mazowiecki przychylił się do wniosku ABW w sprawie Swiridowa. Uzasadnienie i materiały w tej sprawie są tajne. Wcześniej, także na wniosek ABW, polskie MSZ cofnęło rosyjskiemu dziennikarzowi akredytację.

- Działania Rosji uznajemy wyłącznie za charakter odwetowy - powiedział na konferencji rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Artur Dmochowski. - Decyzja ta stoi w sprzeczności z niepodważalną zasadą niezależności dziennikarskiej – dodał. Zapowiedział, że będzie ona miała negatywne konsekwencje w stosunkach polsko-rosyjskich.

KJ/onet.pl/tvp.info