Ważne jest teraz, żeby nie ulegać emocjonalnej złości, nie szukać winnych po drugiej stronie. Pierwszym, takim ludzkim odruchem, jest obwinianie, a to nie jest rozwiązanie. Trzeba teraz zreflektować się, aby nie powtarzała się sytuacja stara jak chrześcijaństwo, kiedy złem się odpłaca za zło. A tutaj potrzeba, aby - jak uczy Ewangelia - miłością odpowiadać na nienawiść.

Z naszej strony ważna jest teraz modlitwa, przede wszystkim za tego, kto się dopuścił tego zamachu, ale też za tych, którzy w pewien sposób, niebezpośrednio, mogli się swoimi wypowiedziami, nagonkami przyczynić do tego, co się stało.

Modlitwa ma też wymiar, który uzdrawia nasze relacje. Bo jeśli teraz w naszym sercu pojawia się przeświadczenie, że to czyjaś wina, to automatycznie ta osoba, która dopuściła się tego złego czynu, staje się naszym wrogiem. A jako chrześcijanin, mam się modlić za swoich wrogów.

To jest dobry moment, aby zachować się w tej sytuacji po katolicku, żeby też uzdrowić całą tę zepsutą atmosferę polityczną. Przecież chrześcijaństwo to nie jest rzeczywistość, którą się zamyka na marginesie, wiara to nie jest sprawa prywatna. Ona ma też odzwierciedlić się w życiu społecznym, to znaczy – również politycznym. W tym momencie sytuację tę można wykorzystać, aby pomóc w oczyszczeniu dialogu politycznego na przyszłość, żeby był on na poziomie, bo do tej pory to było regularne obrzucanie się błotem. A widać, nietrudno, żeby znalazł się ktoś, kto się tym zainspiruje. Ja głęboko wierzę, że żadna z osób, która posługiwała się taką, a nie inną retoryką, wcale nie chciała, żeby doszło do takiej tragedii.

Modlitwa jest teraz wielką szansą.

Marcin Radomski OFMCap

not. eMBe

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »