I nie mówię tylko o świadectwie naocznych świadków. Współczesny człowiek (a jak pokazuje historia apostoła Tomasza czytana w ostatnią niedzielę, nie tylko współczesny) może nie wierzyć w słowa innych ludzi. I trudno się temu dziwić, bowiem wiara w to, że człowiek okrutnie zamęczony może trzy dni później ukazać się jako żyjący, rzeczywiście nie mieści się w głowie. Stąd wysyp opowieści o komie, udawanej śmierci czy podmianie – w ostatnim momencie osoby.

Ale w istocie to właśnie taka postawa jest nieracjonalna. A przekonać nas o tym może najnowsza nauka, a nie tylko wiara. Wiara w zmartwychwstanie pozostaje oczywiście sferą łaski, ale Bóg – szczególnie w ostatnich czasach – daje nam niezwykłe argumenty, by przekonać nas o prawdzie Ewangelii. Mówię oczywiście o Całunie Turyńskim, chuście z Manopello, ale także o zdecydowanie mniej znanym Sadurionie z Oviedo. O tym ostatnim traktuje książka Janice Benett „Święta chusta. Święta krew. Tajemnica Sudarionu z Oviedo, nieznanej relikwii Grobu Pańskiego”, wydana nakładem wydawnictw AA i Fides et Traditio.

Sudarion (czyli chusta pogrzebowa, którą próbowano okryć straszliwie umęczoną twarz Jezusa Chrystusa, i która wchłonęła Jego świętą krew), jak dowodzi (choć tu źródła są nader skąpe) Benett został prawdopodobnie zabrany z Grobu Pańskiego przez Piotra i Jana. Ale od samego początku ukrywano go przed Żydami. I nie ma w tym nic zaskakującego, bowiem zawierał on krew, która była czymś absolutnie nieczystym dla wierzących Żydów. Ale to wcale nie oznacza, że nie korzystano z niego. Zdaniem autorki tej pracy jest bardzo prawdopodobne, że Piotr nosił go na głowie jako swoisty turban i także dzięki mocy krwi Pańskiej uzdrawiał ludzi.

Sudarion miał pozostać w Jerozolimie zresztą przez kolejnych sześćset lat, gdzie – gdy prześladowania ustały – niekiedy pokazywano go ludowi. I dopiero najazd perski w 614 roku skłonił chrześcijan do przeniesienia go. Początkowo trafił on – prawdopodobnie do Aleksandrii, a z czasem do Hiszpanii właśnie. Od tego czasu przebywa tam nieustannie i bardzo rzadko jest wystawiana na widok publiczny.

Najciekawsze w tej książce nie są jednak poszukiwania historyczne, ale ściśle przeprowadzone badania naukowe, które wykazują, że po pierwsze sudarion jest klasyczną chustą, jakiej używano w czasach Jezusa w Ziemi Świętej, co więcej krew na niej obecne należy do grupy AB, najczęściej spotykanej na Bliskim Wschodzie. Jakby tego było mało plamy obecne na chuście to mieszanka tej właśnie krwi, wypływającej z człowieka po śmierci oraz płynu powstałego w wyniku odmy płucnej (a taka właśnie odma w ostrej postaci powstaje u człowieka, który umarł na skutek ukrzyżowania). Plamy krwi układają się przy tym w taki sposób, że odpowiadają wymiarom twarzy ludzi z Bliskiego Wschodu…

Istotne są również porównania z Całunem Turyńskim (a obie relikwie nigdy się „nie spotkały”, a do Europy trafiły w zupełnie innym momencie dziejowym). Analizy naukowe pokazują całkowicie jednoznacznie, że całun i chusta spoczywały na tej samej osobie. Wszystkie dane obrazowe ujawniają te same cechy i te same miejsca charakterystyczne. To zaś oznacza, że nie sposób mówić o sfałszowaniu obu tych relikwii. Gdyby do czegoś takiego miało bowiem dojść, to musiałoby się udać dwukrotnie znalezienie mieszkańca Bliskiego Wschodu i zabicie go w dokładnie taki sam sposób, by uzyskać odbicie dokładnie tych samych cech, w dokładnie tych samych miejscach. Pomijając już fakt, że ludzie średniowiecza nie mieli wiedzy, którą mamy obecnie, koniecznej do takich fałszywek (inna sprawa, że i my nie jesteśmy w stanie ich przeprowadzić, bo nikt nie potrafi odtworzyć powstania Całunu), to trudno też sobie wyobrazić by zdecydowali się na takie świętokradztwo.

Wszystko to razem (a można jeszcze do listy dowodów dorzucić chustę z Manopello) jednoznacznie pokazuje, że Jezus nie tylko umarł, ale i zmartwychwstał. I czyni naszą wiarę racjonalną. Nie odbiera nam jednak możliwości wiary, bowiem same dowody nie wystarczą. A najlepiej pokazują to ci wszyscy, którzy mimo wszystko nie wierzą. Uciekają od wiary, bowiem stawia ona wymagania, kwestionuje święty spokój i wymusza jasne opowiedzenie się. Taka postawa jest oczywiście irracjonalna.

Nam zaś poza dowodami potrzebne jest jeszcze pokorne uznanie, że potrzebujemy Boga, zaufanie Mu, które prowadzi nas do zaprzestania wciąż na nowo powtarzanego wątpienia, odrzucenia, wyśmiania dowodów. To pokorne uznanie jest jednak w naszych trudnych dla wiary czasach wspomagane przez naukę, która dostarcza argumentów chrześcijanom a nie naszym krytykom. I za to także powinniśmy być Bogu wdzięczni.

Tomasz P. Terlikowski

J. Benett, Święta chusta. Święta krew. Tajemnica Sudarionu z Oviedo, nieznanej relikwi Grobu Pańskiego, tłum. P. Zarębski,, Rzeszów-Kraków 2011.

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »