Nie cichnie echo sprawy farmaceutek z jednej ze świdnickich aptek, która odmówiła klientce sprzedaży środków antykoncepcyjnych. Na kanwie wydarzenia, które przez media pokroju „Gazety Wyborczej” zostało uznane za skandaliczne, na nowo powróciła sprawa przyznania tzw. klauzuli sumienia dla aptekarzy.

 

Polskie prawo w jakiś sposób faworyzuje lekarzy, którzy mają możliwość odmówienia wykonania jakiegoś zabiegu, który jest sprzeczny z ich przekonaniami religijnymi. Farmaceuci są natomiast pozostawieni sami sobie. Co więcej, za odmowę sprzedaży środków antykoncepcyjnych albo wczesnoporonnych, mogą grozić im służbowe konsekwencje, nawet w postaci utraty pracy, bo właściciele aptek nie zawsze respektują ich prawo do odmowy, wynikające z podstawowego prawa każdego człowieka, jaką jest wolność.

 

Sejm jeszcze nie podjął decyzji, w sprawie wprowadzenia klauzuli sumienia, prace nad projektem takiej ustawy wciąż trwają, jednak nie oznacza to, że w tej chwili katolicy mogą spocząć na laurach. W internecie cały czas trwa zbieranie podpisów zainicjowanych przez Stowarzyszenie Katolickich Farmaceutów Polskich. Na stronie organizacji czytamy, że "farmaceuci są zmuszani do sprzedawania środków farmakologicznych niszczących ludzką płodność lub zabijających zarodek ludzki i jest to objaw poważnej dyskryminacji". Zwolennicy klauzuli sumienia tłumaczą, że sprzedawanie środków antykoncepcyjnych jest niezgodne z kodeksem etycznym aptekarza, w którym stwierdza się, że powołaniem aptekarza jest współudział w ochronie życia i zdrowia oraz zapobieganie chorobom.

 

„Gazeta Wyborcza” bije jednak na alarm, że wprowadzenie takiego zapisu w prawie, ograniczy dostęp do antykoncepcji w ogóle. W dzisiejszym wydaniu wiadomości na portalu Gazeta.pl możemy przeczytać „dramatyczny” tekst o tym, jak to jeden z czytelników tego medium nie mógł kupić aż w trzech opolskich aptekach antykoncepcji dla żony. „Grzecznie, acz stanowczo odmówiono mi ich sprzedaży, właśnie ze względu na klauzulę sumienia. Poradzono, bym poszedł gdzieś indziej - relacjonuje pan Zbigniew. Mówi, że nie poczuł się nieswojo, gdy przy innych klientach wyjawiono, po co przyszedł. Poza tym nie chce być odsyłany w sprawie środków, które są legalne i dopuszczone do sprzedaży. - Rozumiem, że niektórzy farmaceuci mogą mieć wątpliwości z wydawaniem środka antykoncepcyjnego, ale w takim razie może mogliby pomyśleć o pracy na zapleczu, bez kontaktu z klientem? - zastanawia się poirytowany” - czytamy w artykule pt. „Pigułek antykoncepcyjnych nie kupisz tak łatwo”.

 

Na pierwszy rzut oka, sprawa wydaje się przesadzona, ponieważ farmaceuta, który odmawia sprzedaży środków antykoncepcyjnych, ma wręcz obowiązek poproszenia do klienta innego pracownika apteki, który nie będzie uważał tego, za działanie sprzeczne z jego sumieniem i zrealizuje receptę. Ponadto, w aptece nie ma jednego farmaceuty, musi być ich co najmniej dwóch, więc mało prawdopodobnym wydaje mi się, że akurat w danej placówce wszyscy będą się powoływali na klauzulę sumienia. Nawet jeśli gdzieś trafiłaby się taka „średniowieczna” apteka, to przecież dziś aptek jest naprawdę mnóstwo, w dużych miastach, jak w Warszawie, co kilkaset metrów, więc zaopatrzenie się w pożądane środki nie stanowi wielkiego problemu. I na koniec trzeba jasno i wyraźnie podkreślić, że gwarantowane prawnie prawo do klauzuli sumienia NIE jest jednoznaczne z ograniczeniem dostępu do antykoncepcji w ogóle. Owszem, zgodzę się, że mogą w tej sferze nastąpić pewne utrudnienia, ale czy tylko z tego powodu mielibyśmy odmówić drugiemu człowiekowi (w tym przypadku farmaceucie) wolności?

 

Przeciwnicy wprowadzenia klauzuli sumienia dla farmaceutów twierdzą, że odmowa klientowi sprzedaży środków antykoncepcyjnych to właśnie wystąpienie przeciw ich wolności. Alexis de Tocqueville, francuski myśliciel polityczny i dyplomata twierdził, że: „Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka”. Czyż nie jest tym samym domaganie się od farmaceuty-katolika sprzedaży środków wczesnoporonnych albo antykoncepcyjnych?

 

Dlatego tak ważne jest domaganie się zapisu prawnego, który będzie tę wolność gwarantował także w przypadku farmaceutów. Portal Fronda.pl przypomina o akcji wysyłania maili do zarządu Euro-Apteki w obronie aptekarek ze Świdnicy, którym za odmowę sprzedaży antykoncepcji grożą konsekwencje służbowe. Akcję, w którą zaangażował się nasz portal, poparł także redaktor Krzysztof Ziemiec. - poszanowanie wolności sumienia jest po prostu poszanowaniem ludzkiej godności, drugiego człowieka.Konsekwencją za trwanie przy własnych wartościcah nie może byc zwalnianie kogokolwiek z pracy! To pokazuje ze regulacje prawne o których ostatnio mówi min. Gowin, powninny jak najszybciej wejśc w zycie, bo potem może być za późno – mówił w rozmowie z portalem Fronda.pl.

 

Marta Brzezińska