Marta Brzezińska: W wywiadzie, jakiego minister Jarosław Gowin udzielił KAI, pada m.in. stwierdzenie: "O ile w poprzedniej kadencji wielu biskupom realne wydawało się wprowadzenia całkowitego zakazu in vitro, o tyle dzisiaj stanowisko Kościoła jest dużo bardziej elastyczne". Jakie jest stanowisko Kościoła? Czy ona się zmienia?

 

Ks. prof. Tadeusz Biesaga SDB*: Nie sądzę, aby stanowisko etyczne nauczania Kościoła nagle się zmieniało, aby było rozciągliwe oraz płynęło z prądem modnych ideologii. W historii zdarzało się wielokrotnie, że głoszone przez Kościół zasady moralne były zagłuszane przez ówczesne trendy społeczne i polityczne. Wystarczy wspomnieć kolonizację i niewolnictwo praktykowane przez tzw. kraje cywilizowane, czy też przywołać nazizm i komunizm, które ogarnęły miliony tzw. postępowych klas społecznych. Dobrze, że w tych czasach Kościół proroczo ostrzegał przed złem, które rozlewało się szeroko w Europie i świecie. Mimo, że ostrzeżenia te choćby wyrażone w encyklice Leona XIII Rerum novarum, ze zdumiewająca przenikliwością przewidywały negatywne konsekwencje proponowanego przez powstałe ideologie ustroju społecznego, to jednak były odrzucane i dopiero dzisiaj, powtórzone w encyklice Jana Pawła II w Centesimus annus, są powszechnie akceptowane. Ignorowanie zasad etycznych głoszonych w tym czasie przez Kościół, kosztowało ludzkość miliony istnień ludzkich.

 

Dawne ideologie uderzały w ludzi o innej kulturze, kolorze skóry, czy religii. Organizowały walkę klas i ras. Etos chrześcijański prowadził do stopniowego wyzwolenia z tego typu niewoli. Różne klasy uciemiężone krok po kroku wyzwalały się, odzyskiwały swą godność. Można rzec, że z tego zrodziła się demokracja. Okazuje się jednak, że w demokracji batalię o wyzwolenia przegrywa człowiek w okresie prenatalnym. Jest on coraz bardziej uprzedmiotawiany, kolonizowany i eksploatowany. To również in vitro wpisuje się w tę perspektywę.

 

 

Czy kwestię in vitro i aborcji możemy traktować tak samo? W pierwszej chodzi o zabijanie dzieci w fazie embrionalnej, co do której część ma wątpliwości, czy możemy mówić o człowieku, zaś w drugiej - o zabijanie człowieka. Czy to taka sama waga moralna problemu? 

 

To tzw. cywilizowani i postępowi w naszych dziejach mieli wątpliwości, czy czarnoskóry, Indianin to człowiek, i na tej wątpliwości, budowali swoją teorię podboju i eksploatacji. Podobnie dzieje się dziś z człowiekiem w okresie prenatalnym. Różne, niezrealizowane i podsycane egoizmy uderzają w to kruche istnienie ludzkie. In vitro dopuszczające zamrażanie i niszczenie embrionów ludzkich łamie podstawowe prawo każdej istoty ludzkiej, jakim jest prawo do życia. W projekcie Ministra J. Gowina prawo do życia i rozwoju jest respektowane.

 

Moralność chrześcijańska, obok prawa do życia, uzasadnia również inne uprawnienia moralne człowieka w okresie prenatalnym. Istota ludzka ma prawo do ludzkiego swego początku, do przynależnego mu ludzkiego środowiska, czyli do swoich rodziców, co przekłada się na następujące uprawnienia: (1) prawo do osobowego zapoczątkowania życia, a nie do technicznej jego produkcji w laboratorium, (2) prawo do tożsamości genetycznej, które wyklucza użycie gamet do zapłodnienia obcych dawców, (3) prawo do tożsamości biologicznej, które wyklucza użycie matki surogatki. Projekt Ministra J. Gowina, oprócz prawa do życia embrionu ludzkiego, zachowuje uprawnienie 2-e i 3-e, z wyjątkiem 1-szego.

 

Złamanie uprawnienia do osobowego zapoczątkowania życia ludzkiego nie jest tym samym, co złamanie prawa do życia. Zabójstwo jest bowiem najcięższym złem, które przekreśla wszelkie inne uprawnienia. Niemniej należy dostrzegać konsekwencje łamania innych uprawnień należnych istocie ludzkiej. Uderzają one głównie we właściwe podstawy rodziny.

 

Minister J. Gowin mówi także, że Kościół nie powinien wyrazić jednoznacznie poparcia dla jednego z projektów, bo byłoby to sprzeczne z jego misją. Według Gowina Kościół ma jedynie przypominać wierzącym o zasadach, którymi powinni się kierować. Czy rzeczywiście Kościół nie ma prawa głosu w kwestii in vitro? 

 

Ponieważ pojawiają się coraz silniejsze naciski, aby wyprzeć z przestrzeni publicznej nazywanie aborcji zabójstwem, czy też określanie tym samym terminem niszczenia, pozostałych po in vitro, tzw. „nadliczbowych, zbędnych embrionów ludzkich”, stąd Kościół winiec jeszcze wyraźniej, publicznie i społecznie stanąć w obronie życia człowieka w okresie prenatalnym. Ten nurt obrony człowieka jest kluczem do humanizacji demokracji, aby nie stoczyła się w totalitaryzm prenatalny. Podjęcie wezwania do budowania praw człowieka w okresie prenatalnym może być następnym wkładem Polaków w wyzwolenie jakie dotychczas nieśli nie tylko dla siebie, ale dla Europy i świata.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska

 

* Ks. prof. nadzw. dr hab. Tadeusz Biesaga SDB - kierownik Katedry Bioetyki Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, kierownik Katedry Etyki Akademii Ignatianum w Krakowie