Dębskiemu zarzucane jest, że w czasie bliżej nieustalonym, przed 16 lutego 2011 r., wprowadzał do obrotu właśnie takie podróbki, z czego "uczynił sobie stałe źródło dochodu". Wedle polskiego prawa za nielegalne używanie znaków towarowych grozi nawet pięć lat więzienia.

- Chińszczyzną handluję od dziecka, dlatego na znaki towarowe jestem elektryczny – powiedział "Wyborczej" Dębski. Jego słowa padły przed rozprawą, natomiast już na sai przekonywał, że jest w "100 proc. niewinny".


Jak informuje "Gazeta Wyborcza", Dębski handlował produktami z Chin od wczesnych lat 90. ubiegłego wieku.

W lutym tego roku w jednym z magazynów Dębskiego policjanci natknęli się na kontener z "chińszczyzną". Wśród ponad 100 tysięcy różnych produktów galanteryjnych znalazło się ok. 3300 sztuk oznaczonych znakami towarowymi firm Louis Vuitton i Burberry.

 

AM/Onet.pl/Gazeta Wyborcza