Jacek Adamas mówi bez ogródek o "puzzlach smoleńskich": "To jest protest przeciwko grze, z którą mamy do czynienia wokół Smoleńska. Nawiązałem do prostej i czytelnej układanki, jaką są puzzle - konstruowanie planszy - bo chciałem pokazać, że jako obywatele jesteśmy używani jak puzzle bądź pionki w grze". Przez kogo? Oczywiście chodzi o rząd polski z Premierem Tuskiem na czele: "Nasze nieszczęsne państwo i jego najwyżsi przedstawiciele. Jako obywatel jestem tym zdruzgotany i protestuję sztuką".
Adamas wymienia jednego człowieka, któremu naprawdę zależy na wyjaśnieniu przyczyn katastrofy smoleńskiej - mowa o Antonim Macierewiczu: (...) na wysokości zadania staje Antoni Macierewicz i jego komisja (...) Bada (Macierewicz - przy. sm) różne wątki i przy dużych utrudnieniach dochodzi do jakichś materiałów i wniosków. Nie może tak być, że jak ktoś chce badać katastrofę, nawet najbardziej nieprawdopodobne jej wątki i hipotezy, to nazywa się go oszołomem. W sprawie katastrofy trzeba się opierać na faktach, a ja mam wrażenie, że organy państwa mają je za nic i prowadzą własną polityczną grę".
Czy jednak forma protestu jaką zaprezentował Adamas nie jest kontrowersyjna? Niektórzy zarzucają mu, że szydzi on ze śmierci 96 osób. Adamas broni się mówiąc: "Taki sąd jest nieuprawniony. Po raz pierwszy prezentowałem tę pracę w Galerii MDS we Wrocławiu w kwietniu tego roku - komisarzem wystawy był dr Kazimierz Piotrowski, który opatrzył to zdarzenie wykładem na temat gniewu w sztuce i do chwili obecnej zarzut tej treści do mnie osobiście nie dotarł. Uważam, iż skoro pojawił by się taki zarzut, to należy skonfrontować taki pogląd z moją intencją. Ja chylę czoła przed osobami, które walczą o prawdę o Smoleńsku! Sam jeżdżę swoim fordem transitem, autogalerią obklejoną nie tylko puzzlami, żeby przypominać o sprawach ważnych choćby żołnierze wyklęci, symbol Polski walczącej, czy hasło niegodzące się z bezprawiem prokuratorów, a sprawa Smoleńska jeszcze przez wiele lat będzie istotna".
Więcej TUTAJ
sm/Onet.pl

