Marta Brzezińska: Dlaczego w sobotę ulicami Warszawy przejdzie marsz „Kosowo jest Serbskie”?
Marek Skawiński: Zacznę od przyczyn ogólnych. To protest przeciwko rozbiorowi Serbii. Akt rozbiorowy (tj. przeciw integralności terytorialnej) w polityce międzynarodowej jest wyjątkowo odrażający i to właśnie my, Polacy wiemy o tym jak mało kto w Europie. Marsz „Kosowo jest serbskie” to również protest przeciwko stosowaniu podwójnych standardów w tejże polityce, czego sprawa Kosowa jest niezwykle wyraźnym przykładem we współczesnej Europie. Fakt, iż są one zjawiskiem powszechnym nie czyni ich stosowania uprawnionym. Wreszcie to protest przeciwko łamaniu podstawowych pryncypiów: dotrzymywania umów (rezolucja Rady Bezpieczeństwa 1244), prawa do życia, prawa własności, sprawiedliwości, prawdy historycznej. Dzieje się tak zarówno w samym Kosowie na poziomie indywidualnym i zbiorowym, jak również na arenie międzynarodowej. Również na tym fundamencie budowane jest nowe "państwo".
A są jakieś szczególne przyczyny z punktu widzenia Polski? Dlaczego taki marsz ma przejść ulicami stolicy Polski?
To protest przeciwko uznaniu przez Polskę tzw. Republiki Kosowo z przyczyn pryncypialnych - naszym zdaniem to plama na honorze Rzeczypospolitej. Na szczęście RP nie wzięła udziału w agresji na Jugosławię, a opór ś.p. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego (nie tylko z przyczyn związanych z polskim interesem narodowym, ale i pryncypialnych) doprowadził do tego, że to uznanie jak na razie nie funkcjonuje w praktyce. To również protest przeciwko wspomnianemu uznaniu jako aktowi godzącemu w żywotne interesy Rzeczypospolitej Polskiej: otwarcie kwestii zmiany granic w Europie, w tym zmiany jednostronnej; wsparcie dla separatyzmów - niezależnie od ich przyczyn (w tym kreowanych) - wraz z mechanizmami manipulacji; precedens godzący również w naszych sojuszników (np. w przypadku Gruzji); wsparcie rozsadnika przestępczości zorganizowanej obejmującej swym zasięgiem państwa UE, w tym Europę Środkową; wsparcie kolejnego ośrodka prawdopodobnego zagrożenia fundamentalizmem islamskim już połączonego z niszczeniem nie tylko serbskiego dziedzictwa w sensie narodowym, ale po prostu chrześcijańskiej cywilizacji.
Kosowski marsz to w pewnym sensie także manifestacja – apel o możliwość samostanowienia o sobie przez mniejszość narodową w ogóle, abstrahując od problemu Kosowa?
Protest nie dotyczy prawa do samostanowienia, ponieważ obie strony sporu to prawo zrealizowały już przed stu - bądź więcej laty, Albańczycy również. Nawiasem, dlatego porównania do np. Kurdów są nietrafione i dlatego Albańczycy - o ile akurat nie niszczą - zawłaszczają cudze dziedzictwo kulturowe, tworząc rzekome dziedzictwo kosowskie, co jest fikcją, tak jak fikcją jest określenie „Kosowarzy” w sensie narodowościowym.
Dla nas Polaków, "obywateli UE" idea tego marszu jest chyba szczególnie ważna, biorąc pod uwagę zapędy tego unijnego tworu do narzucania swoich rozwiązań jednocześnie kontestując prawo państw członkowskich UE decydowania o sobie samych?
W tym sensie tak, ponieważ organizacje: międzynarodowa - NATO i ponadnarodowa - UE, w Kosowie okazały się, odpowiednio od 1999 r. i od 2008 r. uzurpatorami w sensie prawnomiędzynarodowym, a nawet w sensie ich własnych fundamentów prawnych, a także w sensie moralnym.
Serbowie wiedzą o tej inicjatywie podejmowanej przez Polaków? Jak do niej podchodzą?
Wiedzą zarówno o ubiegłorocznej - pierwszej, jak i o tegorocznej edycji demonstracji „Kosowo jest serbskie” (niewielkie protesty sprzed 4 lat też zostały tam dostrzeżone). Jeszcze przed ubiegłoroczną niektórzy spośród organizatorów odwiedzili Kosowo i to kilkakrotnie, nie tylko poznając przyrodę, kulturę i realia, ale również biorąc udział w obchodach kolejnych rocznic Bitwy na Kosowym Polu, a także w blokadach, wreszcie nawiązując kontakty z kosowskimi Serbami żyjącymi w enklawach i zbierając informacje potrzebne do ewentualnej pomocy humanitarnej (to jest związane z naszą współpracą z czeskim Stowarzyszeniem Przyjacół Serbów Kosowa i Metochii). Sama demonstracja sprzed roku odbiła się szerokim echem nie tylko ze względu na to, że zadbaliśmy o uprzednie poinformowanie strony serbskiej o jej przeprowadzeniu, ale przede wszystkim dzięki temu, że jedna z belgradzkich agencji prasowych napisała własną, zwięzłą korespondencję. Owa korespondencja ta została następnie przedrukowana przez media (gazety, portale itd.) Chorwacji, Bośni i Hercegowiny, Serbii (w tym Kosowa), Czarnogóry i Albanii. Cenne było m.in. to, że ta wszędzie jednobrzmiąco przedrukowywana korespondencja przypominała o opinii ś.p. Lecha Kaczyńskiego, co skutecznie neutralizuje fatalne wrażenie wywołane przed kilku laty aktem Tuska/Sikorskiego. Sądząc z komentarzy było to przyjęcie przychylne; sam również otrzymywałem takie sygnały, w tym z Kosowa. Protest również dostrzegły i przychylnie zareagowały środowiska serbskich kibiców, zwłaszcza, że hasło Kosowo jest serbskie jest obecne od kilku lat na polskich stadionach i jest ono jednym z nieodłącznych już chyba elementów składających się na profil tożsamości narodowej polskiego kibica ostatnich lat.
Rozmawiała Marta Brzezińska
Gdzie: Warszawa, Ogród Saski (róg Marszałkowskiej i Królewskiej)
Kiedy: 18.02.2012 (sobota)
Godzina: 17:00
Podstawowe informacje dot. demonstracji:
- na akcji mile widziane są flagi narodowe Polski oraz Serbii, a także tematyczne transparenty;
- każdy z uczestników jest zobowiązany do przestrzegania uwag i poleceń organizatorów;
- uprasza się o nie przynoszenie własnego sprzętu nagłaśniającego;
- każda z przybyłych na pochód organizacji może wyeksponować tylko jeden baner/transparent z nazwą swojego ugrupowania;
- wszystkie banery i transparenty rozkładamy po bokach, wzdłuż kolumny demonstrantów;
- zabronione jest eksponowanie symboli partii politycznych w jakiejkolwiek formie (flagi, transparenty, części garderoby)
Więcej informacji znajdziesz tutaj.

