„To ostatnia niedziela, dzisiaj się rozstaniemy, dzisiaj się rozejdziemy na wieczny czas” – śpiewał niezapomniany Mieczysław Fogg. Znany polski szlagier sprzed II wojny światowej (powstał w 1935 roku) jest oczywiście ponadczasowy, ale dziś szczególnie zyskuje na aktualności. To właśnie dziś przypada „ostatnia niedziela” bytowania Krytyki Politycznej na warszawskim Nowym Świecie.
Po trzech latach lewacy spod znaku sierpa i młota, dziarsko niosący kaganek tęczowej oświaty muszą pożegnać się z ciepłym gniazdkiem, jakie udało im się uwić w reprezentacyjnym miejscu stolicy. Oczywiście, środowisko Krytyki ze Sławomirem Sierakowskim na czele zgrywa wielce pokrzywdzonych, a nawet zaskoczonych faktem, że musi opuścić Nowy Świat. - Prezes Stowarzyszenia im. Stanisława Brzozowskiego nagle wciela się w role skrzywdzonego chłopca, który nie wie dlaczego kolega z piaskownicy zrobił "kuku" i nikt nie zwrócił mu uwagi – pisał Aleksander Majewski. - Zrobiliśmy wszystko, by działalność, jaką prowadziliśmy w Nowym Wspaniałym Świecie, ocalić. Władze miasta zrobiły wszystko, żeby się nie udało - użalał się "Gazecie Wyborczej" Sierakowski.
Lider Krytyki Politycznej udawał też bardzo zdziwionego faktem, że "miastu nie zależało, żeby coś takiego mogło funkcjonować dalej", chociaż instalując się na Nowym Świecie doskonale wiedział, że lokal dostaje jedynie na trzy lata.
Kiedy portal Fronda.pl informował o „wielkim nieszczęściu” środowiska „Krytyki”, nasi czytelnicy zarzucili nam, że cieszenie się z czyjejś krzywdy nie przystoi chrześcijańskiej redakcji. Fakt, nawet stara ludowa powiastka głosi: „Nie ciesz się dziadku z czyjegoś przypadku”. Sęk w tym, że ja się jednak cieszę z faktu, że lewactwo zniknie z reprezentacyjnej ulicy Warszawy. I nie uważam tego za radochę z czyjegoś nieszczęścia. Bo jakieś to nieszczęście, skoro „Krytyka” od jesieni zajmie całe piętro kamienicy na Foksal (o powierzchni 500 m kw!). O co więc to rozdzieranie szat, panie Sierakowski?
Poza tym, warto też pamiętać, czemu służył Nowy Wspaniały Świat. Poza tym, że promował lewackie ideologie, a ciepły kątek znajdywali tam homoseksualiści i inni dewianci, to udzielał schronienia niemieckim bandytom 11 listopada, czy organizował swoiste sabaty czarownic, których organizatorki tłukły ludziom do głów, że aborcja jest czymś naturalnym.
Dlatego trudno ukryć radość, że tego typu draństwo dostało pstryczek w nosa. Prawicowcy tak bardzo się tym rozentuzjazmowali, że organizują dziś po południu pożegnanie „Krytyki Politycznej”. Uczestnicy happeningu zamierzają nawet wznieść toast kieliszkiem Piccolo. A zatem, zdrowie!
To ostatnia niedziela,
moje sny wymarzone,
szczęście tak upragnione
skończyło się.
Marta Brzezińska

