"Rachunek jest prosty: oddanie głosu jest uczestnictwem w legitymizowaniu status quo, brak udziału - w delegitymizacji. A ja status quo partyjnej polityki polskiej odrzucam i chcę jego zmiany. Więc logicznie i uczciwie  nie głosuję" - mówi "Tygodnikowi Powszechnemu" Jan Maria Rokita.

 

Stanowisko Rokity jest o tyle zaskakujące, że jest On poniekąd symbolem polskiej kultury politycznej. Jego anarchiczna deklaracja może doprowadzić do tego, że Polacy, którzy sporadycznie udzielają się w życiu społecznym, po prostu dostaną motywator do swojego nie-obywatelskiego zachowania i zignorują wybory. Czyżby jakaś gorycz pojawiła się u Rokity? A może po prostu PR?


philo/dziennik.pl