Może to paradoks, ale Szymborska mogła urodzić się jako poetka w każdym kraju. Szybko przezwyciężyła okres, związany z dyktaturą komunistyczną i jej dojrzała poezja jest dziełem poety uniwersalnego, który może być czytany i rozumiany na całym świecie. Jest poetką współczesności, czyli taką, po której nie widać, że jest związana z jakąś konkretną tradycją narodową. To poezja uniwersalistyczna, mówiąca o człowieku i jego codziennych doświadczeniach i poszukiwaniach porządku w świecie.

Szymborska jest poetką antylingwistyczną, gdyż uwierzyła w moc języka polskiego, w to, że w języku naturalnym, ale poetyckim, można wypowiedzieć sens świata i relacji międzyludzkich. I ten sens świata i relacji międzyludzkich można odczytywać, bo ten sens po prostu jest, albo w sytuacjach skrajnych i trudnych ludzkich doświadczeń trzeba go szukać i nadawać sens ludzkim relacjom i doświadczeniom egzystencjalnym. Cała jej poezja jest próbą opowiadania codziennych, zwykłych doświadczeń człowieka i świata, który jest światem scalonym i uporządkowanym przez ludzki wysiłek. Szymborska używa słowa „wiara” w sensie, że wierzy w świat, ale w taki świat, który pochodzi z wnętrza człowieka. Ona w swojej twórczości właściwie oddala porządek transcendencji, w istocie nie pojawia się w niej doświadczenie religijne, przynajmniej takie, które jest łatwe do odkrycia, zewnętrzne. Może emocje religijne głęboko gdzieś tkwią, ale one nie są łatwo uzewnętrzniane. Krytyk Jan Prokop powiedział, że jest to poezja antropocentryczna, która opisuje walkę o ludzki świat podobnie jak czynili to kiedyś egzystencjaliści. Podobnie jak u nich tak i u Szymborskiej kryterium, według którego oceniamy rzeczywistość to jest sam człowiek, jego naturalne zdolności, umiejętności, ale także wartości dobra, prawda i piękna, one jakby wywodzą się z wysiłku ludzkiego. A nie jest to wysiłek w odniesieniu do transcendencji, do religii.

Jej poezja jest w pewnym wymiarze stoicka. Zatrzymuje się wobec tragicznych spraw świata, takich jak wojna czy inne dramaty, np. śmierć. Jest to chłodna poezja, która ze spokojem przyjmuje to, co niesie ludzki los. Odpowiedzią na ludzką kondycję nie jest religia, ale dobroć człowieka, sam człowiek. Jest w niej chłodny dystansu do tajemnicy świata, w tym tajemnicy religijnej.

Ta poezja jest antylingwistyczna w tym sensie, że ona nie kreuje języka świata, tylko ten świat opisuje w języku naturalnym, choć, rzecz jasna, poetyckim. W tym sensie jest to poezja nowoczesna, bo nowoczesny człowiek nie przyjmuje żadnych ustaleń, żadnych norm, nawet moralnych, on sam chce o wszystkim decydować i ta poetka była wyrazicielką takiego spojrzenia.

Jej wiersze są doskonałe w sensie formalnym oraz umiejętności wydobywania szczegółów z codziennych doświadczeń życia. I dlatego jest tak uniwersalna. Być może dla Polaków, przyzwyczajonych do innych przekazów, za mało jest tradycji narodowej czy odniesień do symboliki ściśle patriotycznej – tu tego nie znajdą. Umiała przemówić do wyobraźni ludzi na całym świecie. Dlatego dostała nagrodę Nobla, bo jej czytelnicy szukali zapisów codziennych, zwykłych wydarzeń rzeczywistości, które umiała uniwersalizować.

Szymborska przez całe życie pisała bardzo mało wierszy, ona była ostrożna i dużo wyrzucała do kosza, jak sama kiedyś wyznała. A jej wiersze były krystaliczne, doskonałe, w nich nie można niczego już zmienić. Wystarczy wyrzucić jedno słowo i cała konstrukcja się rozsypuje – jego sens i treść.

 

KAI