Po zakończeniu dwudniowej żałoby narodowej przyszedł najwyższy czas na refleksję i wyciągniecie wniosków z sobotniej katastrofy kolejowej pod Szczekocinami. Wszyscy wiemy, jak dramatyczny jest stan polskich kolei. Od 2007 r. z funduszy przyznanych Polsce przez Komisję Europejską na remont trakcji, systemów i taboru wydano zaledwie 1 proc. środków. Dlaczego? Ponieważ odpowiedzialni za to urzędnicy, nie potrafią poradzić sobie z przygotowaniem dobrych projektów. I to właśnie rok 2007, przypomina przejęcie rządów w kraju przez Platformę Obywatelską, która nominowała niemalże wszystkich szefów spółek odpowiedzialnych za pozyskiwanie tych środków. Niestety w dużej części osób niekompetentnych. Jak czytamy w dzisiejszej prasie, tylko w przeciągu kilku ostatnich miesięcy w samym Urzędzie Transportu Kolejowego duża rotacja na ważnych stanowiskach była związana niemalże wyłącznie z niezwykle niskimi kwalifikacjami polecanych na nie osób.
Jednocześnie minister rozwoju regionalnego chce przesunięcia 1,2 mld euro ze środków europejskich przeznaczonych na polską kolej na transport drogowy. Powód? Szefowie kolei nie potrafią wydać tych środków. To ta nowa jakość w zatrudnianiu fachowców zapowiadana przez PO.
A odpowiedzialność?
Obecnie nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności za katastrofę kolejową w gminie Szczekociny, w której zginęło 16 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Wina jest zrzucana na prostego człowieka, na kalejdoskop historii polskich rządów, czy na czynniki globalizacyjne. To dziwne, ponieważ w rzeczywistości ustawa o transporcie kolejowym jasno wskazuje odpowiedzialnego za bezpieczeństwo na kolei. To Urząd Transportu Kolejowego, którego prezes jest mianowany przez premiera Tuska, a nadzór nad nim sprawuje bezpośrednio minister Sławomir Nowak.
W świetle ustawy o transporcie kolejowym z dnia 28 marca 2003r., rozdział III, art. 10, punkt 4: prezes UTK jest organem administracji rządowej właściwym m.in. w sprawach bezpieczeństwa. Ponadto, na podstawie art. 1a rozdziału III tej samej ustawy prezes UTK ma wpływ na bezpieczeństwo ruchu kolejowego i bezpieczeństwo kolei poprzez m.in.: wydawanie, przedłużanie ważności, zmianę i cofanie autoryzacji bezpieczeństwa, certyfikatów bezpieczeństwa i świadectw bezpieczeństwa, wydawania licencji maszynistom, certyfikatów podmiotom odpowiedzialnym za utrzymanie pojazdu kolejowego, kontrolę spełniania warunków lub wymagań zawartych w autoryzacjach bezpieczeństwa oraz kontrolę zarządców i przewoźników i użytkowników bocznic kolejowych. Na podstawie tych przepisów Solidarna Polska żąda pociągnięcia do odpowiedzialności kierownictwo UTK.
Jeżeli za każdym razem będziemy przyjmowali stanowisko, że przecież państwo polskie działa dobrze, bo sprawnie zorganizowało pogrzeby, to nie dziwmy się, że do takich katastrof będzie dochodziło dalej. Albo szanujemy prawo, które sami uchwalmy, albo robimy sobie z niego żarty. Nasze prawo bardzo precyzyjnie wskazuje odpowiedzialnego za bezpieczeństwo na polskiej kolei.
Ponadto państwo nie może działać gorzej niż przeciętna polska firma. A które przedsiębiorstwo trzymałoby fachowca, który sięga po zaledwie 1% przeznaczonych dla niego środków? No chyba, że jest kolegą króliczka.
eMBe/Salon24.pl

