Fronda.pl: Podobno muzycy Pneumy bronili Nergala w sądzie. Darcie Biblii Was nie obraziło?
Kuba "Kikut" Mańkowski: Dużo nad tym myślałem, moje stanowisko jest dokładnie takie samo, jak w sądzie. Podarcie Biblii nie obraziło mnie. Owszem, dotknęło jako człowieka, ale nie obraziło moich uczuć religijnych. Najpierw trzeba by zdefiniować uczucia religijne, żeby potem móc je obrazić.
Przez Waszych fanów, w dużej mierze osób wierzących, to poparcie może być odebrane jednoznacznie...
Zdaję sobie z tego sprawę. Dla wielu już jesteśmy apostatami. Ale przecież gdybym obraził się na Nergala to byłoby niedorzeczne.
Dlaczego?
Samego siebie nie nazywam chrześcijaninem. Bardzo chciałbym kiedyś móc tak o sobie powiedzieć, co nie zmienia faktu, że staram się kroczyć za Chrystusem. Dlatego moja odpowiedzialność jest dużo większa. Nergal podarł Biblię na scenie, to był jakiś fragment jego spektaklu, a przecież ja swoim postępowaniem, swoimi czynami, zachowaniem wobec rodziny drę Biblię kilkanaście razy dziennie (w metaforycznym sensie oczywiście!). Więc dlaczego ja się mam czuć obrażony i tupać nóżkami na kogoś, kto oficjalnie mówi, że jest osobą niewierzącą. Nergal od lat jest konsekwentny w swojej postawie, więc dlaczego ja mam oczekiwać od niego, żeby szanował, to, co jest ważne dla mnie.
Ale nie pochwalasz darcia Biblii na scenie?
Oczywiście! To, co zrobił Nergal nie podoba mi się, i on to doskonale wie.
Wiesz, że „Wyborcza” już przykleiła Wam, autorom "utworów przepojonych wiarą", łatkę obrońców Behemotha?
Liczy się tylko prawda, bez względu na to, co napisała „Wyborcza”, muzycy Pneumy nie byli obrońcami w sprawie Nergala. I wcale nie promowaliśmy koncertu w gdyńskim klubie.
Rozmawiała Marta Brzezińska

