To dobrze, że rodziny ofiar wystosowały odwołanie od wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z 16 kwietnia 2012 roku. I słusznie, że tak się stało. Niewyjaśnienie zbrodni katyńskiej do końca i niepotępienie Rosji, która jest sukcesorem po Związku Radzieckim, absolutnie nie mieści się w głowie. To nie może ujść bezkarnie.

 

Obowiązkiem rodzin ofiar mordu w Katyniu jest doprowadzenie do tego, by zbrodnia ta była doskonale poznana przez cały świat, a Rosja przyznała się do winy i zbrodniarze, chociaż w jakiś symboliczny sposób, zostali ukarani. Żaden z nich, pomimo kilkunastu lat śledztwa prowadzonego przez Federację Rosji nie został postawiony w stan oskarżenia. Wszyscy składali zeznania jako świadkowie. Każdy ze zbrodniarzy zmarł w przekonaniu o dobrze spełnionym obowiązku wobec socjalistycznej, rosyjskiej ojczyzny. Byli odznaczani, gloryfikowani, mają pięknie miejsca na cmentarzach, a co więcej, leżą nieopodal ofiar, których liczby idą nawet nie w tysiące, ale dziesiątki tysięcy.

 

Są winni zbrodni przeciw ludzkości i o tym musi dowiedzieć się świat. Taka jest rola rodzin, które nie zgadzają się na ciche załatwienie tej sprawy. Zbrodnia katyńska była zbrodnią wyjątkową, dotyczyła polskiej elity. My nie jesteśmy barbarzyńcami, którzy zapominają o swoich bestialsko zamordowanych poprzednikach. Pomimo upływu ponad 72. lat, sprawa w dalszym ciągu jest żywa, budzi emocje, musi doczekać się rozwiązania, czyli przyznania się Rosji i osądzenia jej zbrodniczej w 1940 roku wobec polskich obywateli i jeńców wojennych bestialsko zamordowanych strzałem w tył głowy.

 

Not. eMBe