- Gej, to pan, który woli umawiać się na randki z drugim panem – wyjaśniłam.

 
- Zamiast z dziewczyną?

 
- Właśnie.

 
Tyle wystarczyło odpowiedzieć trzy lata temu...


Temat ucichł, aż do minionej soboty.

 
- Idziemy? -  Najmłodszy synuś, wybierając się na wycieczkę, wziął Średniego za rękę. - Tylko, czasem nie dawaj mi buziaka. Żeby ludzie nie pomyśleli, że jesteśmy gejami – usłyszałam od sześciolatka!

 

Zamurowało mnie na moment. Więc udałam, że niczego nie słyszałam. Kilka godzin później, będąc już na górskim szlaku, rozpoczęłam „wypytywanie”.

 

- A skąd Wy wiecie, kto to jest gej?

 

- Nie wiem skąd wiem. Ale wiem. Gej to taki pan, który chce się ożenić z drugim panem – wyjaśnił mi sześciolatek. – I się całują.

 

- Ale to jest straszny grzech! – ku mojemu zdumieniu odparł Dziewięciolatek. (Czyżby wpływ lekcji religii?)

 

- Myślisz, że to grzech?

 

- Straszny. Panu Bogu to się nie podoba.

 

- A dlaczego?

 

- Bozia zupełnie inaczej to zaplanowała. Gdyby chciała, żeby chłopak żenił się z chłopakiem, to chłopaki mogliby rodzić dzieci. A nie mogą. Więc chłopak z chłopakiem jest bez sensu. I dlatego tak nie może być – wyjaśnił mi Średni.

 

- Rozmawialiście o tym na religii?

 

- Nie. Tyle to sam wiem.

 

- Masz rację – odrzekłam. Cóż mówić więcej?

 

Miałam kiedyś nadzieję, że najtrudniejsze pytanie, jakie zadadzą mi synowie, to takie: „skąd się biorą dzieci”? Ale trudniejsze wątpliwości miały się dopiero posypać:

 

- A czy jak kocham brata, to znaczy, że jestem gejem?

 

- A jak on nie ma koleżanek i bawi się tylko z chłopakami, to znaczy że będzie gejem?

 

- Mamo, a co się stanie, jak się okaże, że wyrosłem na geja?

 

- Kochani… - próbowałam zapanować nad sytuacją. - Gejów na świecie jest bardzo mało. Małe szanse, że wyrośniecie na gejów. Normalne jest, że na razie jesteście dziećmi i wolicie bawić się z kolegami. Jak będziecie starsi zaczną się Wam podobać dziewczyny. Zresztą ja już się modlę o wasze powołanie. O to też, żebyście kiedyś znaleźli sobie wspaniałe żony, które będziecie bardzo, ale to bardzo kochać. Tak bardzo jak Wasz Tatuś kocha mnie – gadałam, gadałam i wydawało się, że na twarzach znów zalśni uśmiech. A tu Średni sobie przypomniał:

 

- Gejów nie jest mało. Widziałem ich w telewizji… Było dużo.

 

- Kochani. Myślę, że jeszcze za wcześnie na takie zmartwienia. Ważne, że jesteście moimi Super-chłopakami!  

 

- No… I nawet jak zostanę gejem, to za nic na świecie nie wymaluję sobie tęczy na włosach! Obiecuję Ci mamo! – zadeklarował Średni.

 

- Dzięki Ci synku. 

 

I właśnie o to do gejów i homo-lobbystów mam straszny żal. Nie o to, jak żyją i z kim śpią! Bardziej o to, że mój sześcioletni syn już dziś zastanawia się, czy nie wyrośnie na geja! To samo starsi. To tak, jakby się martwili, czy przypadkiem nie zachorują na raka. Choć w drugim przypadku prawdopodobieństwo jest zapewne większe. Promocja działa, niestety. Czy tego chcemy, czy nie. A ja nie umiem z dziećmi na ten temat rozmawiać. Uczę się tego i kiepsko mi idzie. A mam świadomość, że rozmowy będą coraz trudniejsze!

 

eMBe/Areopag21.pl