- Nie potrafię opisać, jak czuła się moja żona, kiedy zobaczyła nasze martwe dziecko – relacjonuje Liangije. – Jeszcze przed godziną czuła w brzuchu ruchy naszego synka, a później zobaczyła go martwego, całego posiniaczonego, z pomarszczoną twarzyczką – relacjonuje mężczyzna. 

Ze względu na fakt, że para mieszka na wsi, a ich pierwszym dzieckiem była dziewczynka, mogli „legalnie” zdecydować się na drugiego potomka. Tym razem urodził się syn. Ale kiedy kobieta zaszła w ciążę po raz trzeci, władze zażądały od jej rodziny zapłacenia kary w wysokości ponad 7 tys. dolarów. Dziecko było już na tyle duże, że aborcja mogła być dla Pan niebezpieczna, więc jej mąż zdecydował, że zapłaci grzywnę. 

Rodzina wpłaciła część pieniędzy, a kolejną ratę – za zgodą urzędników – miała uiścić już po urodzeniu dziecka. Jednak niespodziewanie, partyjni działacze zażądali od pary wpłacenia w ciągu kilku godzin jeszcze większej sumy pieniędzy ,niż to było na początku ustalone. Kiedy urzędnicy otrzymali pożądaną kwotę rzucili się na kobietę i przewieźli ją do szpitala. 

Tam ośmiomiesięczne dziecko zostało zamordowane. Kiedy ktoś z rodziny próbował nagrać całe zajście kamerą w telefonie komórkowym, urzędnicy pobili go, a aparat zabrali. 

- Na początku nasz synek bardzo gwałtownie poruszał się w łonie żony. Najprawdopodobniej z bólu. Za dwa dni urodził się martwy – relacjonuje załamany ojciec. – Po tym, co przeżyliśmy z żoną, każdego dnia mamy koszmary. Mężczyzna napisał na stronie internetowej ChinaAid, że urzędnicy nawet nie próbują traktować obywateli jak ludzi, i że było to po prostu morderstwo. 

Ale śmierć synka Wu to nie koniec problemów tej rodziny. Komuniści zażądali od mężczyzny, by ten zamknął prowadzonego przez siebie mikro-bloga i poddał się sterylizacji. W innym przypadku, nie zwrócą mu pieniędzy. Mężczyzna postanowił skorzystać z porady prawnika z chrześcijańskiej organizacji walczącej z aborcją. 

eMBe