Ahmadineżad nazwał w piątek Izrael "sfabrykowanym reżimem syjonistycznym" i "skorumpowaną, nieludzką, zorganizowaną grupą mniejszościową", która występuje przeciwko "wszelkim boskim wartościom". Jego zdaniem zwalczanie tego państwa jest w istocie "obroną praw i godności wszystkich istot ludzkich". Ostrych słów nie szczędzili również czestnicy demonstracji, podpalili flagę izraelską i skandowali "śmierć Izraelowi", "śmierć USA". Również najwyższy duchowy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei oświadczył, że Izrael zostanie pewnego dnia zwrócony narodowi palestyńskiemu i przestanie istnieć.

 

Zachowanie przywódców Iranu spotkało się z krytyką sekretarza generalnego ONZ Ban Ki Muna, który nazwał ataki werbalne przedstawicieli tego państwa "obraźliwymi i podżegającymi". "Sekretarz generalny jest wstrząśnięty uwagami o groźbach wobec egzystencji, jakie poczynili w ubiegłych dwóch dniach najwyższy przywódca oraz prezydent Islamskiej Republiki Iranu. Sekretarz generalny potępia te obraźliwe i podżegające oświadczenia" - głosi komunikat, wydany przez biuro prasowe ONZ. "(Ban Ki Mun) uważa, że wszyscy przywódcy w regionie powinni obecnie używać swego głosu raczej w celu osłabiania, a nie wzmacniania napięć. Według Karty Narodów Zjednoczonych, wszyscy sygnatariusze muszą się powstrzymać przed grożeniem siłą lub użyciem jej przeciwko integralności terytorialnej lub politycznej niepodległości jakiegokolwiek państwa" - czytamy w dokumencie.

 

Wypowiedź Ahmadineżada ostro skrytykował również rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA Tommy Vietor. - Jeśli przedstawiciele władz Iranu naprawdę troszczą się o ochronę praw i godności wszystkich istot ludzkich, to Iran powinien zaprzestać wspierania brutalnej napaści (prezydenta Syrii Baszara) Asada na naród syryjski - powiedział Vietor. Rzecznik dodał, że "prawdziwą obrazą dla ludzkości" jest rażący brak poszanowania podstawowych praw człowieka przez reżimy w Teheranie i Damaszku.

 

AM/tvn24.pl