- Nie mogłam uwierzyć, że jestem w ciąży, a kiedy podczas badania zobaczyłam trzy bijące serduszka, prawie zemdlałam – wspomina Kandace Smith w rozmowie z gazetą „Daily Mail”.

Dla dwudziestoletniej Kandace cierpiącej na mukowiscydozę ciążą była niebezpieczna ze względu na dodatkowe obciążenie płuc. Mukowiscydoza to choroba dziedziczna, która wpływa na cały organizm, czasem wywołując postępującą niepełnosprawność, a nawet przedwczesną śmierć. Infekcje dróg oddechowych wywołane chorobą bardzo utrudniają proces oddychania. Lekarze radzili kobiecie, aby ratowała swoje życie i przerwała ciążę. Bohaterska mama nie zgodziła się na to. 


- Wiedziałam, że to będzie trudne i ryzykowne, ale chciałam podjąć to ryzyko. Nigdy nie myślałam, że możliwe będzie, abym została mamą, dlatego chciałam wykorzystać tę szansę. Byłam zdeterminowana – opowiada Kandace.

- Byliśmy bardzo zaniepokojeni, że jej płuca nie wytrzymają takiego obciążenia, jakim jest ciąża trojaczków – wspomina Gabriella Pridjian, położna z Tulane-Lakeside Hospital, która asystowała przy porodzie.

W 28 tygodniu ciąży Kandace miała tak duże trduności z oddychaniem, że konieczny był wcześniejszy poród. By ratować mamę i trojaczki lekarze przeprowadzili cesarskie cięcie. - Chociaż dzieci były jeszcze malutkie, poród był konieczny. Tak bardzo martwiłam się, że przyjdą na światy za wcześnie. Mogłam tylko się modlić, żeby wszystkie przeżyły – wspomina mama trojaczków.

Ku radości Kandace i jej narzeczonego Stevena na świat przyszły trzy zdrowe dziewczynki, Brooklyn, Savannah i Dakota. Mimo przedwczesnego porodu pozytywnie przeszły badania lekarskie. Żadna z nich nie odziedziczyła genu mukowiscydozy po matce.

- To była najtrudniejsza walka w moim życiu – kończy opowieść Kandace. I dodaje: "Gdybym musiała umrzeć dla swoich dziewczynek, nie zawahałaby się tego zrobić".


eMBe/DailyMail