Tym razem padło na Bielsko-Białą. To właśnie w tym mieście już we wrześniu rozpocznie się kurs języka hebrajskiego, który poprowadzi religioznawca dr Jacek Proszyk, autor książki o bielskim kirkucie. Z pewnością wpływ na zainteresowanie właśnie taką tematyką miała aktywność miejscowej gminy żydowskiej, która - jak podaje "Gazeta Wyborcza" - działa na terenie całego dawnego województwa bielskiego.
Jak informuje dziennik, kurs jest "dzieckiem" Proszyka i bielskiego Ośrodka Edukacji "Sokrates". Ciekawa inicjatywa (w końcu znajomości obcych języków nigdy nie za wiele), zainteresowanie spore, więc nic, tylko poinformować mieszkańców miasta i wziąć się do nauki. Nic z tego! Przy okazji trzeba zasugerować coś polskim nienawistnikom, którzy, zaopatrzeni w widły i pochodnie, będą chcieli wzniecić antysemicki tumult pod szkółką i spalić na stosie dr Proszyka, który dopuścił się antykatolickiej, antypatriotycznej, antynarodowej - i redaktor Michnik raczy wiedzieć jeszcze jakiej - herezji.
Powód? Protesty przeciwko kursowi języka hebrajskiego. Konkretnie czyje? Jakiej organizacji? W jaki sposób wyrażone? Odpowiedzi na te pytania nie znajdujemy w tekście "Kto się boi języka hebrajskiego", opublikowanym w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej". Pozostaje tylko masa ogólników i niejasności: "Ale oprócz odbierania telefonów i e-maili od osób chętnych do nauki organizatorzy muszą znosić także pretensje wielu ludzi, którzy twierdzą, że ten kurs to próba restytucji życia żydowskiego w mieście". Jakich ludzi? Tego z tekstu Ewy Furtak nie jesteśmy w stanie się dowiedzieć. "Komu przeszkadzają kursy hebrajskiego? Występują anonimowo, z tonu listów wynika, że do sprawy podchodzą zasadniczo i poważnie" - pisze publicystka.
I co z tego, że w Bielsko-Białej rozkręca się ciekawa inicjatywa, co z tego, że znalazł się dr Proszyk, który poprowadzi zajęcia. Dla "Gazety Wyborczej" na pierwszy plan wysuwa się anonimowy "sprzeciw" garstki internetowych trolli. Gdy spróbujemy "wyguglować" wspomniany protest natrafimy na informacje o samym kursie i... artykuł z dzisiejszej "Gazety Wyborczej". Ciekawe, czy redakcja z Czerskiej z równą pryncypialnością podchodzi do wszystkich bzdur wypisywanych przez internetowych oszołomów? Czy z podobną pieczałowitością pochyla się nad antyklerykalnymi bredniami użytkowników portalu Gazeta.pl? Śmiem wątpić.
Ale nie czas i nie miejsce na porównywanie wątpliwej "wartości" antysemityzmu i antyklerykalizmu. Mowiąc wprost: g...a się nie waży. Wkurza jedynie, że redaktorzy z Czerskiej każdą wartościową akcję potrafią wykorzystać do nawalanki z "ciemnogrodem" i jego - często niesłusznie przypisanymi - fobiami.

