Marta Brzezińska: Środowiska katolickie ruszają z akcją bojkotu produktów firmy Agros-Nova. Powód? Wypuściła ona na rynek reklamowany przez Adama Darskiego napój energetyczny o nazwie Demon. „Nie szukaj diabła w Demonie. Poszukaj Demona w sobie. Twój Demon jest blisko! Gdy robisz coś, co Cię jara, czujesz, jak Twój Demon działa!" - możemy przeczytać na stronie internetowej promującej produkt Agros-Nova. Czy to już kwalifikuje się do bojkotowania?
Ks. Bogdan Bartołd: Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie znam tego produktu i nie widziałem reklam, o których pani mówi. Mogę jednak tak ogólnie powiedzieć, że jeżeli chodzi o nazwę „Demon”, czy osobowość Adama Darskiego, to nie promowałbym. Już sama nazwa na to wskazuje – demon, szatan to przeciwnik człowieka. Ktoś, kto usiłuje narobić człowiekowi bałaganu w życiu. Przecież jest coraz więcej osób, które wchodzą w świat zła, świat demonów. Egzorcyści mają pełne ręce roboty.
Pytam Księdza o ten bojkot, bo mam wrażenie, że coraz więcej takich akcji jest podejmowanych przez środowiska katolickie. Niedawno na przykład Krucjata Młodych bojkotowała koncert Madonny w Warszawie. Stąd moje pytanie – czy zawsze jest sens bojkotowania? Bo przecież może być tak, że kiedy jakaś sytuacja naprawdę będzie wymagała urządzania protestów, to przez mnogość tego typu akcji, będą one mniej skuteczne.
Coś w tym jest. Przyznam szczerze, że czasami zastanawiam się nad sensem urządzania protestów przy każdej okazji. Myślę jednak, że największe wyzwanie stoi przed nami, duszpasterzami, by tak kształtować ludzi, ich sumienia i wrażliwość, by nie wchodzili w takie rzeczywistości. Aby byli, wobec nich wolni. Natomiast zastanawiam się, na ile takie medialne akcje przyniosą oczekiwany efekt. Słyszałem, że jeśli w Stanach Zjednoczonych na rynku pojawiają się produkty, które rzeczywiście są ośmieszające względem katolików, czy nawet bluźniercze, i katolicy podejmują protesty na wielką skalę, to te koncerny muszą się wycofywać. Dobrze, że się wycofują, ale oni wszyscy generalnie tłumaczą to tak: wycofujemy się, bo mamy straty finansowe. Nie słyszałem jeszcze nigdy, żeby ktoś mówił o stratach moralnych, o stratach dotyczących człowieka. To finanse się nie zgadzają.
Mówił Ksiądz, że nie promowałby produktu, który nazywa się „Demon”, bo szatan to przeciwnik człowieka. Na ile taki napój energetyczny i cała reklamowa otoczka z nim związana niosą realne zagrożenie dla człowieka, który nie jest w stanie łaski uświęcającej?
To bardzo duże zagrożenie. Jako duszpasterz spotykam się z ludźmi, którzy weszli w świat praktyk okultystycznych, w świat praktyk satanistycznych i przyznam, że bardzo często to biedni ludzie, którzy nie potrafią zapanować nad swoim postępowaniem, którzy mają bardzo zabałaganione życie. Jeśli mówimy o działaniu Zła, działaniu demona, to dziś możemy zaobserwować cofnięcie się do średniowiecza. A to Zło jest bardzo inteligentne, wchodzi do człowieka, czasami pod pozorem dobra, i robi w nim takie spustoszenie, że kiedy ten człowiek pojawia się u nas, duszpasterzy, to jest bardzo biedny i zniewolony, nie potrafi podjąć dobrej decyzji, żyje w ciągłym niepokoju. Z tym realnie się spotykam. Co by nie powiedzieć, ten świat zła istnieje, realnie zagraża człowiekowi. Szatan jest ojcem kłamstwa i właśnie – usiłuje okłamywać człowieka, że nic mu nie grozi. Dopiero jak wchodzi w Zło, to uświadamia sobie, w jakie bagno wszedł.
Rozmawiała Marta Brzezińska

